środa, 7 sierpnia 2013

Przepraszam, dziękuję, zawieszam.....

Hej, chciałam Was na początek strasznie przeprosić, że przez tak długi okres czasu się nie odzywałam. Zalałam klawiaturę herbatą jakiś miesiąc temu i dopiero dzisiaj kupiłam nową (tak, wiem, dłużej nie mogłam). Zepsuły mi się niektóre klawisze i w sumie wcale nie można było na niej funkcjonować, więc korzystałam z telefonu, a przez telefon rozdziału nie napiszę niestety ;c Także chciałam Was za to bardzo przeprosić, nie miałam jak pisać rozdziałów
Chciałam Wam jeszcze strasznie podziękować że byliście ze mną i czytaliście tego bloga, ponieważ naprawdę lubiłam pisać i starałam się, żeby Wam się podobało, przy czym miałam o robić i cieszę się, że miałam tego bloga mimo wszystko :)
Niestety przestaliście wchodzić, czytać. Kiedyś miałam po dwadzieścia wyświetleń dziennie, a dzisiaj ma tylko dwa. Nie komentujecie, nie pytacie o rozdziały. Zdecydowałam się zawiesić moje opowiadanie. Bo w sumie dużego sensu nie ma, żebym pisała to wszystko dla siebie...
Jeszcze raz bardzo dziękuję Wam, że po prostu byliście. Może nie wszyscy to przeczytają, ale naprawdę jestem wdzięczna wszystkim. :)

Dziękuję jeszcze raz i życzę Wam wszystkiego dobrego miśki <3
Jus.



poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 10

-Aleeeeeeeex- do moich uszu dobiegł głośny krzyk Emily. Z niechcenia otworzyłam oczy. Chwila. Wróć.
Dlaczego ona w ogóle jest w domu? Dlaczego nie jest z Zaynem nad jeziorem? Może wcześniej wróciła?
- Wróciliście już? Jak było? Zayn u siebie? Opowiadaj wszystko!- powiedziałam z nadzieją, że z tego co mi powie dowiem się wszystkiego.
- Skąd wróciliśmy? Jaki Zayn?- zamurowało mnie.
- No byłaś przecież razem z Zaynem nad jeziorem. Jak było?
- Ty się dobrze czujesz?- zapytała Emily.
- No tak. Pytam poważnie.
- Ale ja nie znam żadnego Zayna. Nie byłam nad żadnym jeziorem. Byłam cały czas tutaj. Alex, wszystko w porządku?- no przecież była z Zaynem. Co jest n ie tak do cholery?!- Musiało Ci się to przyśnić. Musiał to być bardzo realistyczny sen.
- Chyba tak.- uśmiechnęłam się lekko- to co dzisiaj jest?
- Dzisiaj jest piątek, 21 marca. Pierwszy dzień wiosny i jak na wiosnę przystało, świeci słońce. 
- Czyli idziemy na uczelnię?- zapytałam jeszcze.
- Tak, przynajmniej ja, bo nie wiem, czy ty zdążysz.
Wyczołgałam się z łóżka. To wszystko było dziwne. No cóż. Sen jak sen. Pewnie każdej Directionerce się coś takiego zdaża. Udałam się do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Następnie owinęłam swoje nagie ciało ręcznikiem, umalowałam się, uczesałam oraz poszłam do siebie, żeby wybrać coś do ubrania. Przebrałam się, po czym zjadłam batonika i razem z Emily, która ubrała się jak na lato, na szczęście przebrała się. Co ja z nią mam. 
Spóźniłyśmy się na zajęcia, ponieważ w mieście były korki i autobus się spóźnił. Fajnie. A więc wbiegłam do sali, w której miałam zajęcia.



*Emily*
Alex się spóźniła. Haha pokraka. No ale ja też, więc nie tylko ona jest pokraką. Udałam się do mojej klasy i  rozpoczęła się kłótnia z wykładowcą. Boże.
- Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie.
- O! Pani Williams zaszczyciła nas swoją obecnością! Jak miło!- wyczuwacie ten sarkazm?
- Powiedziałam 'przepraszam', więc nie wiem o co teraz chodzi...
- Nie wiem, czy zauważyłaś, ale to są studia, nie gimnazjum! Tu nie możesz sobie przychodzić w kratkę, albo jeszcze inaczej. Nie jedna osoba marzy, aby się dostać do takiej szkoły, a ty to sobie lekceważysz!
- Jezu, tylko raz się spóźniłam. Nie mam pojęcia o co taka drama.
- A to kiedy chodziłaś w kratkę? Ciekawe co na to Twoi rodzice, kiedy się dowiedzą, że olewasz studia.
- Moi rodzice nie mają nic do tego. Jestem pełnoletnia i mogę robić co chcę.
- Ale nie możesz już tu przychodzić i twoja pełnoletność wcale a wcale w tym ci nie pomaga!
Stanęłam jak wryta. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie może mnie pan tak po prostu wyrzucić za jedno spóźnienie.
Łzy wypełniły moje oczy.
- Mogę wszystko. Wiesz ile osób marzy, żeby tu studiować?! Nawet sobie sprawy nie zdajesz co zaprzepaściłaś. proszę opuścić klasę i obiekt.
- W dupę z takim nauczycielem. Nigdy pana nie lubiłam. Żegnam.
Wyszłam z sali, po czym wybiegłam z budynku uczelni. Wsiadłam w pierwszy lepszy autobus, wkładając słuchawki w uszy i wsłuchując się w dzwięki muzyki wydobywające się z mojego iPoda.

*Alex*
W sali nie odbywał się żaden układ. To było dziwne ponieważ wykładowca przeważnie zaczynał wcześniej, a tym razem ja jestem spóźniona. Wszyscy siedzieli jakby w kole a w środku był uczeń, który skądś mi się kojarzył, ale nie mogłam zorientować się skąd. Chwilowo odwróciłam uwagę od tego chłopaka i wszyscy spojrzeli się na mnie, kiedy powiedziałam przyzwoite "przepraszam za spóźnienie". Ujrzałam wtedy dokładne rysy chłopka. W klasie była cisza, niczym w opuszczonym mieście, w którym nikt nie mieszka, ponieważ jest zbyt zniszczone. Chłopak był cholernie przystojny. Widać, że był znany. Tylko skąd go znałam? Blondyn, włosy na żel? Już wiem. One Direction. Zespół, za którym szaleję. Ku zdziwieniu wyglądał zupełnie inaczej w realu niż w moich snach. Nic.Podeszłam do nauczyciela i zapytałam się, czy tak będą wyglądać dzisiejsze lekcje, to znaczy, że blondyn opowiada o swoim niezwykłym życiu. Kiedy odpowiedział, że tak, zapytałam się, czy jestem potrzebna na tych lekcjach, po czym opuściłam budynek. Postanowiłam wrócić do domu. Wypakowałam wszystko, co miałam z torby i zastąpiłam to iPodem, komórką, portfelem, następnie zabrałam deskorolkę i udałam się do parku.

-----

*Emily*
Otworzyłam oczy. Byłam w autobusie. I po mojej chęci do życia bez problemu mogłam stwierdzić, iż zasnęłam i nie mam bladego pojęcia gdzie się znajduję. Bez namysłu pobiegłam do kierowcy.
- Yhm.. Przepraszam bardzo. Bo ja jakby zasnęłam. Mógłby mi pan powiedzieć gdzie jesteśmy?
- Jesteśmy niedaleko Londynu w Southwark.
- Dziękuję.
Wysiadłam. Boże, co ja mam teraz zrobić? Zaczęłam przeszukiwać torbę, po czym wyciągnęłam iPhone'a. Bez wahania wybrałam numer Alex i czekałam.

 Nie masz wystarczająco środków na koncie, aby zrealizować połączenie. Prosimy doładować swoje konto.

Cholera. Jestem w czarnej dupie.
Włączyłam dźwięk w telefonie i usiadłam na huśtawce w jakimś placu zabaw, czekając na sygnał od kogokolwiek. W końcu zaczną się o mnie martwić. Muszą...

*Alex*
Odpychałam się prawą nogą, przekładając ciężar ciała na lewą, która kierowała deskorolką i jechałam między drzewami w parku w Londynie. Uwielbiam takie spędzanie czasu. W pewnym momencie usłyszałam donośny krzyk mojego imienia. Momentalnie się odwróciłam, po czym straciłam panowanie. Poczułam tylko uderzenie i białe światło.





~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo przepraszam Was za tak długą przerwę, ale albo klawiatura mi się zapsuła, albo miałam nawał sprawdzianów, albo nie miałam sił ani czasu, albo zero pomysłów. Generalnie to taki zwrot akcji i ten sen może nie jest najlepszym pomysłem, ale mimo wszystko to moje opowiadanie, co nie? Chciałam Was jeszcze poinformować, że mam inny adres Twittera, więc proszę, żeby każdy kto chce wiedzieć o rozdziale musi się podpisać w komentarzu. Mam nadzieję, że będziecie ze mną cały czas, mimo iż na spory czas Ws zostawiłem <3 <3 <3

czwartek, 4 kwietnia 2013

Macie tutaj malutki teścik
Weź karteczkę i długopis: ♥
1. Napisz imię osoby płci przeciwnej.
2. Który kolor najbardziej lubisz: czerwony, czarny, niebieski, zielony czy żółty?…
3. Pierwsza litera twojego imienia?
4. Miesiąc urodzenia?
5. Który kolor bardziej lubisz czarny czy biały?
6. Imię osoby tej samej płci.7. Ulubiony numer?
8. Wolisz jezioro czy morze?
9. Napisz życzenie (możliwe do spełnienia!).
Skończone – zobacz poniżej:
Odpowiedzi1. Kochasz tę osobę.
2. Jeżeli wybrałaś /eś:Czerwony – twoje życie jest pełne miłości.
Czarny – jesteś konserwatywna /y i agresywna /y
.Zielony – twoja dusza jest zrelaksowana i jesteś osobą na luzie.
Niebieski – jesteś spontaniczna /y i kochasz całusy i pieszczoty tych, których kochasz.
Żółty- jesteś bardzo szczęśliwą osobą i udzielasz dobrych rad tym, którzy są w dołku.
3. Jeżeli pierwsza litera twojego imienia jest:
A-K – masz w sobie dużo miłości, którą ofiarujesz bliskim i przyjaciołom.
L-R – Próbujesz cieszyć się życiem na maxa a twoje życie uczuciowe wkrótce rozkwitnie.
S-Z – lubisz pomagać innym a twoje przyszłe życie uczuciowe wygląda bardzo dobrze
.4. Jeśli urodziłaś /eś się w:
Styczeń – MarzecRok minie ci bardzo dobrze i odkryjesz, że zakochasz się w kimś zupełnie nie oczekiwanym.
Kwiecień – czerwiecTwój związek (uczuciowy) jest bardzo silny, będzie trwał długo i pozostawi wspaniałe wspomnienia na zawsze.
Lipiec- wrzesieńBędziesz mieć wspaniały rok i doświadczysz dużą zmianę w życiu na lepsze
.Październik – grudzieńTwoje życie uczuciowe nie będzie zbyt wspaniałe, ale w końcu odnajdziesz swoją bratnią duszę.
5. Jeśli wybrałaś /eś
Czarny: twoje życie obierze inny kierunek, co będzie dla ciebie bardzo korzystne i bardzo cię to ucieszy.
Biały : Będziesz mieć przyjaciela, któremu można będzie całkowicie zaufać i zrobiłby dla ciebie wszystko, ale ty możesz sobie z tego nie zdawać sprawy.
6. Ta osoba jest twoim najlepszym przyjacielem.
7. To jest ilość twoich bliskich przyjaciół w twoim życiu.
8. Jeśli wybrałaś /eś:Jezioro: Jesteś lojalnym przyjacielem i kochanką /iem.Morze: Jesteś bardzo spontaniczna /y i lubisz zadowalać ludzi.
9. To życzenie spełni się tylko wtedy, gdy wstawisz ten test do 5 innych klubów w ciągu jednej godziny. Jeśli wyślesz je do 10 klubów spełni się przed twoimi następnymi urodzinami.

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 9

Otworzyłam oczy. Byłam wtulona w śpiącego obok mnie Harrego. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Postanowiłam nie wstawać jeszcze i nie budzić Stylesa, tylko poleżeć trochę i pomyśleć. Zamknęłam oczy i zaczęłam zastanawianie się, czy my w ogóle jesteśmy ze sobą. Chyba tak, ale nikt oficjalnie tego nie potwierdził. Ziewnął sobie. Jak sodko. Spojrzałam na zegarek: 10.00. Boże, już? Koniec lenistwa, wstaję. Wyczołgałam się z łóżka i udałam prosto do łazienki. Umyłam się, umalowałam i ubrałam. Może czas już, aby obudzić Stylesa? Bez wahania poszłam do mojego pokoju i rozpoczęłam pobudkę.
- Wstajemy Harry, nowy dzień już nadszedł. Nie ma sensu go marnować. Wstawaj.- szeptałam Harremu do ucha. Ale ten ni. Boże, gorzej niż z małym, dzieckiem.- Harry rusz się!- powiedziałam donośniej i uderzyłam go poduszką. Jak do ściany. Nawet poduszka nie pomogła. Trudno. Udałam się do kuchni, żeby zacząć robić śniadanie. Wygrzebałam z lodówki składniki aby zrobić kanapki. Wzięłam chleb, posmarowałam go masłem, nałożyłam na niego dżem itd, ale Harry dalej się nie pojawiał. Koniec ze spaniem. Będę brutalna.
- Harry, wstajesz czy ci pomóc?
No answer.
- Harry! Mówię to raz, jeśli teraz nie otworzysz oczu, i jeżeli nie wyjdziesz z łóżka o co cię grzecznie proszę to... To wyciągnę cię siłą, ostrzegam!
Boże no nic... Zaraz zwariuję. Pobiegłam do kuchni,             zabrałam butelkę z wodą i wylałam całą jej zawartość na Lokersa. Otworzył oczy.
- Masz dziesięć sekund na ucieczkę.                                                                      
- A wyjdziesz z łóżka w dziesięć sekund? Jest 10.30.
- Bardzo śmieszne. A tak na serio?
- Harry, ja mówię poważnie.- momentalnie jego oczy się powiększyły. Chłopak wybiegł z łóżka w stronę łazienki. Uśmiechnięta ja usiadłam przy stole w jadalni wlewając herbatę do kubków. Loczek wpadł do kuchni mówiąc:
- Na pewno jest po dziesiątej? Nie sprawdziłaś czegoś źle?
- Już pewnie jest za piętnaście jedenasta. A co?
- Mamy spotkanie z managerem. Boże, spóźnię się.
- Przecież dzisiaj niedziela. W weekendy też pracujecie?
- Nie, to znaczy, wyjątkowo mamy rozmówić się z nim i obgadać coś. Nie powiedział nam co. 
- Harry, zjedz jak człowiek i dopiero cię wypuszczę. 
- Alex, nie mogę. W sadzie powinienem być już w samochodzie. Muszę iść.
- To weź w rękę te kanapki. Po to je zrobiłam. A tak poza tym to jesteś cały mokry.
Chłopak wziął do ręki kanapkę i wybiegł z mieszkania. No tak, ja sama w domu. Dom pusty. Nie ma co robić. Mam pomysł. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do mojej siostry.
- Hej Meg. Masz czas?
- Tak, do 15 mam czas, chcesz się spotkać?
- Czytasz mi w myślach? Tak może za piętnaście minut na mieście?
- No to do zobaczenia!
Świetnie, możemy obgadać wyjazd do Polski. 

Siedziałyśmy już w kawiarence popijając kawę. Megan siedziała naprzeciwko mnie w letniej sukience w kwiaty oraz turkusowych szpilkach na platformie. Jak zawsze miała starannie wykonany kucyk oraz dość wyzywający makijaż. Jakby nie patrzeć sporo się różniłyśmy. Ona lubiła szpilki, a ja trampki, ona lubiła sukienki, a ja dresy, ona lubiła ody truskawkowe, a ja czekoladowe. Dobra mniejsza z tym. Po prostu się różnimy. 
- Mama chciała żebyśmy przyjechały.- powiedziałam biorąc łyk shake'a ze Starbucksa.
- No tak, możemy nawet teraz zamówić bilety przez internet, tylko kiedy ci pasuje?
- Hmm... teraz mam luzy na studiach, bo niedługo koniec roku. To może jakoś w przyszłym tygodniu?
- W sumie to u mnie na studiach też jest luz, więc myślę, że będzie okej. Zamawiamy?
- Jasne.
Zamówiłyśmy dwa bilety na piątek i powiadomiłyśmy mamę o przyjeździe. Następnie udałyśmy się w stronę parku. Szłyśmy alejkami.
- Co studiujesz?- spytała mnie Meg.
- Medycynę. Dokładnie to pierwszy rok, ale potem mam zamiar zacząć pediatrię. A ty?
- Ja modeling. Kocham to.
Do Meg ktoś zadzwonił.Musiała gdzieś iść. Ja też udałam się do domu.
Jak zwykle. Puste mieszkanie. Emily z Zaynem nad jeziorem, Harry w pracy. Kurcze, nudy. Może zadzwonię do Em? Tak, właśnie tak zrobię.
Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do mojej przyjaciółki.
- Halo?- usłyszałam głos... Zayna?
- Uhm, cześć Zayn, tu Alex. Jest tam gdzieś Emily?
- No, Emily się szykuje na plażę w tym momencie. Przekazać jej coś?
- Przekaż tylko, że dzwoniłam.
- Okej spoko.
- No to miłej zabawy.
- Dzięki pa.
Rozłączyłam się. Czyli dupa. Nie miałam co robić, więc postanowiłam posprzątać. Włączyłam głośno piosenkę One Direction 'c'mon c'mon' i zaczęłam zabawnie sprzątać, tańcząc w rytm muzyki.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ogólnie to tak pustej głowy do pisania bloga nie miałam już dawno. Zero pomysłów i ten też wyszedł tak do bani. Napisałam dzisiaj tylko z perspektywy Alex, ale to tak jednorazowo, bo nie mam pomysłów. Ostatnio rzadziej jestem na komputerze co łączy się z rzadziej dodawanymi rozdziałami. Ogólnie to nawałnica sprawdzianów, kartkówek, egzamin szóstoklasisty się zbliża, piszę egzamin jeszcze z angielskiego, będę pisać egzaminy, żebym się do gimnazjum dostała i kolejne tony książek do nauki, więc jednym słowem masakra. No i do tego różnego rodzaju problemy szkolne i nie tylko, więc jak wracam ze szkoły to kładę się na łóżko i usypiam, budzę się około 22, przebieram się i kąpie, robię lekcje i śpię. Także jeszcze raz przepraszam. Dziękuj za komentarze :> Z wielką chęcią będę rozsyłać różne blogi. Nie zanudzam. Dobrej nocy *.* 

niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 8

*Emily*
Razem z Zaynem spędzaliśmy czas na plaży, co prawda byłam cały czas w ciuchach, ale i tak było cudownie. Wybiła już chyba godzina 16.00, a my dalej siedzimy i gapimy się w wodę.
- Zayn, już szesnasta. Masz zamiar dzisiaj wrócić do domu?- zapytałam.
- Myślałem, żebyśmy pobyli tu trochę dłużej, ale nie masz ciuchów, prawda?
- No, właśnie i tu jest główny problem.
- No to w takim razie, wracamy do Londynu, ty i ja bierzemy ciuchy na jutro i pojutrze i jedziemy nad jezioro!
- Zayn, dzisiaj sobota, jutro będzie niedziela, a pojutrze będzie poniedziałek, a ja mam studia... Nie jestem pewna czy moje je ta po prostu olewać...
- No to do niedzieli?
- No dobra.
Wstaliśmy z piasku, otrzepaliśmy nasze ubrania i udaliśmy się do samochodu, następnie do domu, aby zabrać wszystkie rzeczy.

*Alex*
- Harry, już po czwartej. Chcesz tu spędzić całą noc?
- No dobra, chodź.- chłopak podał mi rękę, którą złapałam. Poczułam dreszcze na moim ciele. Zimno było.
- Zimno ci?
- Troszeczkę, ale to nic. Zaraz będziemy u mnie.
Lokers zdjął swoją bluzę i podał mi. Założyłam ją na siebie i powiedziałam:
- Dziękuję, od razu lepiej.
- Harry Styles działa cuda!
- A żebyś wiedział.- ucałowałam go w policzek.
Wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy przez Londyn wsłuchując się w piosenki, które leciały w radiu.
- O słuchaj, to moja ulubiona piosenka.
Z głośników dobiegał utwór Linkin Park- Lost in the echo. Podgłosiłam i zaczęłam delikatnie nucić.
- Jesteśmy na miejscu.- wyjrzałam przez okno i dostrzegłam mój blok. Otworzyłam drzwi od samochodu, ucałowałam chłopaka w policzek i udałam się do domu.
Cholera, cały czas miałam bluzę Hazzy. Kurde, ja to jestem zdolna. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i umyłam się. Następnie przebrałam się w dresy, w których przeważnie śpię. Dźwięk otwierania drzwi. Pewnie Emily wróciła. Wstałam z łóżka, ale tylko po to by wziąć do rąk laptopa. Ona delikatnie zapukała i powiedziała:
- Sory, przeszkadzam?
- Nie no co ty. Jak tam u was?- zapytałam.
- Dobrze, właśnie chciałam ci powiedzieć, że wybieramy się z Zaynem nad jezioro. Tylko do jutra i przyszłam się spakować. Mam nadzieję, że się nie obrazisz?
- Nie no, co ty. Miłego wyjazdu :)
- Dzięki.
- Pomóc ci się spakować?
- Nie trzeba, dam sobie radę.- przytuliła mnie- ale dzięki. Zgadamy się. Obiecuję!
- Leć się pakować. Pewnie czeka na dole.
- Nie, akurat też pojechał się spakować. No to idę.
- Pamiętaj, zabierz jakiś kostium.
- Hahahaha no dzięki. Będę pamiętać.
Pobiegła się spakować. Latała po całym mieszkaniu. Zadzwonił domofon. Udałam się, żeby otworzyć i usłyszałam głos Zayna i Harrego, najpierw Zayna.
- Cześć, ja do Emily. Chyba ci już mówiła...
Zaśmiałam się.
- Tak, mówiła. Jasne, wchodź.- i tu dobiegł do mnie głos Stylesa.
- Hej kotku- mimowolnie się uśmiechnęłam- A czy ja mógłbym tak ci potowarzyszyć? No wiesz, będziesz sama...
- No nie wiem, czy to dobry pomysł.... Właź i nie gadaj!
Otworzyłam im drzwi, jak również te do mieszkania. Spowrotem udałam się do siebie na łóżko. Bez laptopa by się nie obyło. Jak zwykle weszłam na byle jaką stronę plotkarską. No i to co zobaczyłam było bardzo dziwne...
'Harry Styles ma nową! Są zdjęcia z zoo!', 'Czyżby Styles znowu się zakochał?', 'Ile czasu minie, aż nowa dziewczyna złamie mu serce?'
Hahaha no bardzo śmieszne te strony, chyba jednak wejdę na Twittera. No i interakcje, aż się boję czytać.
@AlexEdwards Nie zasługujesz na niego
@AlexEdwards Jego była była o wiele lepsza
@AlexEdwards Zgiń!!!!
@AlexEdwards Jesteś za brzydka dla niego!
@AlexEdwards Jedziesz tylko na jego kasę!
I wiele, wiele innych. Zyskałam też sporo followersów, szybko zrobiłam follow backi. Zawsze tak robię. Stwierdziłam, że zrobię trochę na złość moim 'przyjaciółkom' i napiszę coś mega przesłodzonego do Hazzy.
@Harry_Styles dziękuję za dzisiaj <3
Chwilę potem było masę #RT i odpowiedzi. Jakoś nie miałam ochoty ich wszystkich czytać. Wyłączyłam laptopa i zobaczyłam ukazującą się postać w moich drzwiach. Momentalnie się uśmiechnęłam.
- Hej, co tam?- zapytał, jednocześnie ukazując swoje dołeczki.
- A nic. Miałam sporo interakcji. Chyba Directioners już zdążyły zauważyć, ze jesteśmy razem.
- Ale takim w pozytywnym sensie?
- Po części. Było też wiele typu zgiń i tak dalej.- potrząsnęłam ramionami.
- Wow, odporna jesteś na hejty.
- A żebyś wiedział. Jakoś nie ruszają mnie teksty zdesperowanych nastolatek, które chcę, żebym umarła. Nie ważne.
Chłopak usiadł koło mnie. I złapał mnie za rękę.
- To co robimy?- zapytał i zabawnie poruszał brwiami.
- Ja chyba zaraz pójdę spać, jestem padnięta.
- No to ja będę robił za poduszkę, a może obejrzymy jakiś film? Hm?
- O, i nawet wiem już jaki! Oglądałeś kiedyś taki polski film jak 'Sala samobójców'?
- Coś o nim słyszałem, ale nigdy nie widziałem. A masz?
- Nie, to znaczy na necie obejrzymy, co?
- No spoko.
Wyszłam spod kołdry i pobiegłam po ładowarkę od laptopa. Jak wróciłam Harry się wyszczerzył.
- Co się stało?- zapytałam.
- Lubisz koty?- spojrzał na moją koszulkę.
- Hahaha, to tylko t-shirt do spania, ale nie mam im za złe, że są. Są nawet słodkie.
- Serio? Nawet? Weź no proszę cię, ty się chyba nie znasz!
W tym momencie zaczął mnie gilgotać. No nie mogę, czemu musiałam mieć takie łaskotki?!
- Ehmm, sory, że przeszkadzamy, ale chcieliśmy powiedzieć, że już wyjeżdżamy.- powiedział nieco zakłopotany Zayn.
- Aha spoko. To miłego wyjazdu i szerokiej drogi. Jedźcie ostrożnie.
- No i zastanówcie się co zrobicie, zanim to wykonacie...- Dokuczył im Harry. Zayn popukał się w czoło, po czym oboje zniknęli i zostaliśmy tylko ja i Harry.
- Nie myślałaś może, żeby jakoś powiedzieć Directioners o naszym związku?
- Nie, jakoś nie myślałam nad tym jeszcze, a co, masz zamiar w krótkim czasie je uświadomić?
- Wydaje mi się, że one już wiedzą, ale chcę dać im potwierdzenie.
- No to wstawiamy jakieś zdjęcie na twojego tt?
- Jesteś pewna, że chcesz żebym cię oznaczył?
- No a dlaczego nie?
- Podam ci główny powód; hejty, hejty i jeszcze raz hejty. Nie rusza cię to? Ani trochę?
- Nie. Nawet mnie nie znają. Czym się przejmować?
- I takie nastawienie rozumiem!
Harry wyciągnął swój telefon, zrobił zdjęcie, po czym wrzuciła na Twittera. Już po chwili było masę retweetów i odpowiedzi. Miałam masę nowych followersów. Zupełna nowość!
- Powiedzieć ci coś szczerze?- zapytałam chłopaka, ten tylko kiwnął głową.- Nie chce mi się oglądać tego filmu. Wolę pogadać, poznać cię bardziej. Co ty na to?
- Ależ oczywiście! Dla mnie to nawet i lepiej. Mało się znamy. To kto zaczyna?
- Ty. Jeśli chcesz. Z chęcią posłuchałabym o twoim dzieciństwie, o twoich byłych, jak wyglądało twoje życie przed x-factor, i wszystko inne.
Zaczęliśmy gadać, nawet bardzo długo.

*Emily*
Obudziłam si w ramionach Zayna. I to dosłownie. Gdzieś mnie niósł, a ja udawałam dalej, że śpię. Dobra, nie będę już tak chłopaka wykorzystywać. Niech trochę odpocznie.
- Zayn? Gdzie ja jestem?- zapytałam rozespanym głosem.
- Obudziłaś się już? Jesteśmy w hotelu nad jeziorem. Mam nadzieję, że ci się spodoba.- W tym momencie otworzył jakieś drzwi i położył mnie na czymś miękkim i zakładam że to łóżko. Ponownie otworzyłam i przetarłam moje oczy i zobaczyłam, że jestem w dosyć nowoczesnym pomieszczeniu, którego jeszcze nigdy nie widziałam. Z okna było widać jezioro. Było pięknie. Światło księżyca odbijało się po taflę wody. Po prostu cudownie! Jak we śnie!
- Zayn, która jest godzina?- zapytałam, ale nie usłyszałam odpowiedzi. Byłam sama. Pewnie poszedł po torby. Delikatnie przymknęłam oczy i udałam się w krainę snu.
* około 3*
Otworzyłam oczy i oparłam się na łokciach. Obok mnie dojrzałam postać Zayna. Spał. Ta słodko wyglądał. Dobra, koniec tych wzruszeń. Wstałam i poszłam do łazienki. Wszystko było wypakowane. Widocznie chłopak zrobił to jak spałam. Zmyłam pozostałości makijażu oraz udałam się szukać moich ubrań. Znalazłam dużą szafę, w której były moje ubrania. W sumie to nie tylko moje, ale i Zayna. Wyszukałam w niej jakieś dresy. Nawet nie wiem kogo co było, bo po pierwsze jest środek nocy, a po drugie to, w czym szukałam, bo trudno było to szafą nazwać, nie ma dna! Normalnie jakby jakieś ogromnie pomieszczenie. Więc znalazłam jakieś dresy i jakiś o wiele za duży t-shirt. Mogę wywnioskować, że jest on Mulata. Ponownie ułożyłam się w łóżku, podciągając kołdrę pod sam nos. Wymacałam jeszcze szafkę nocną, w celu zdobycia mojego telefonu, który potrzebny mi był do napisania smsa do Alex. Poinformowałam ją, że już dawno jesteśmy na miejscu. Mimowolnie zasnęłam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
No i jest! Mam nadzieję, że nie wyszedł najgorzej, i że miło będzie wam czytać moje 'wypociny' :)
U mnie od jutra rekolekcje a i tak zostaję, bo siem rozchorowałam i ogólnie do dupy ;/
A co u was?
Jak chcecie to podawajcie mi swoje twittery to będę informowała was o rozdziałach^^
Komentujcie :>

niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 7

Szkoda mi go było. Widać, że przytłoczyła go ta sytuacja, a Eleanor nie dała mu wyboru. Chłopak bardzo to przeżywa. Usiadłam obok niego i powiedziałam:
- Nie przejmuj się, rozstania zawsze są trudne. Wim ze swojego doświadczenia.- uśmiechnęłam się i poklepałam go po ramieniu.
- Doświadczenia?
- No tak, nie łatwo jest zrywać z osobą, którą się kocha. Jeszcze jeśli to z jej winy. To boli najbardziej.
- Jak wyglądało twoje zerwanie?- zapytał krótko. To pytanie mnie przytłoczyło. Doskonale pamiętam moment, kiedy nakryłam mojego chłopaka na zdradzie. To było jak cios prosto w serce. Czułam tylko jak z moich oczu zaczynają płynąć pojedyncze krople łez. Szybko je otarłam.
- Przyłapałam go na niewierności, wykrzyczałam, że jest chujem i wybiegłam z trzaśnięciem drzwiami. Nawet nie zajął sobie tym głowy. Wrócił do poprzednio wykonywanej czynności.
Chłopak siedział już cicho. Liam zaparzył Louisowi herbaty, a mi podał szklankę wody.
- A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze?- powiedział Louis popijając łyk cieczy. Wszyscy spojrzeli się na bruneta.- To, że ona robi teraz zakupy i świetnie się bawi, a ja siedzę tutaj i się zadręczam tą sytuacją.
- Louis ma rację!- krzyknęła Emily.
Tym razem wzrok innych spoczył na mojej przyjaciółce.
- Powinniśmy iść na miasto, rozerwać się, a nie siedzieć tutaj i opłakiwać coś, do czego się dążyło.
Louis dopił ostatni łyk herbaty, wstał i udał się do pokoju, aby się przebrać. Po pięciu minutach był z powrotem i wspólnie udaliśmy się do klubu.
W klubie, jak to zawsze, głośna muzyka, no i alkohol. Louis bez namysłu usiadł przy barze i zamówił coś z procentami. Szkoda mi go. Tak na poważnie. Liam usiadł obok niego i zaczął go namawiać, żeby wstał, ruszył się, albo cokolwiek, jednak jak do ściany.



***
Obudziłam się... No właśnie, gdzie?
Kurde, Alex, wdech, wydech. Przypomnij sobie co się stało. Cholera, pustka. Ja pierdole, co jest ze mną nie tak. Zmieniłam pozycję z leżącej na siedzącą i dokładnie rozejrzałam się po pokoju. Byłam sama. Chwilę później drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł nie kto inny jak Harry. Spojrzał się, po czym kąciki jego ust uniosły się ku górze.
- No witam, jak się spało?- zapytał tylko.
- Czy my... no wiesz... czy my?- jąkałam się.
- Tak, byłaś cudowna.- zamarłam.- hahahahaha żartuję przecież.
- Bardzo śmieszne.- Boże, już pomyślałam, ze nie wiem jakie rzeczy robiłam w nocy.- To jak się tutaj znalazłam?
- No wiesz, trochę się wypiło, a potem nie dawałaś rady chodzić o własnych siłach i wręcz błagałaś, żebym zabrał cię ze sobą.
- Ja nie piję. Teraz gadaj prawdę.- oburzyłam się.
- Byłaś bardzo zmęczona i nie miałaś sił na nic, więc nie chcieliśmy cię już męczyć i TADAM!
 Znalazłaś się u mnie.- uśmiechnął się.
- Teraz już wszystko jasne.- no tak, a co z Emily.- Chwila... Gdzie Emily?
- U Zayna. Też nie miała sił wracać do domu. No i chyba nie tylko z tego powodu...
- A z jakiego?
- No bo nie wiem czy wiesz, ale Zayn bez przerwy o niej nawija. 24 na godzinę. Jakby tylko ona mu była w głowie. Serio. Pewnie się zakochał albo coś...
Może Emily nie traktuje Zayna jak kolegi. W sumie nawet nie mogłyśmy porozmawiać na spokojnie, ponieważ wszędzie byli chłopcy. Muszę wyciągnąć od niej wszystko. Albo nie. Będzie chciała sama mi powie, nie będę naciskać.
- Okej, to ja idę się przebrać, tylko takie jedno 'ale', posiadacie może łazienkę?
- No jedna powinna gdzieś być.- droczył się ze mną Lokers.
- A tak na serio?
- Drugie drzwi po prawej.- uśmiechnął się szeroko.
- Czekaj, jak to się stało, że ja jestem no wiesz... przebrana?- Harry wybuchnął śmiechem.- Co ci tak do miechu? Ja na serio pytam.
- Sama się przebrałaś. Dałem ci ciuchy. Ty na serio nic, a nic nie pamiętasz?
- No nie, a powinnam coś pamiętać?- Boże, aż boję się słyszeć odpowiedź.
- No dobra, dobra, idź się ubrać.
Udałam się do łazienki, załatwiłam wszystkie potrzeby i przebrałam się. Nie miałam czym się umalować, nie miałam nowych ciuchów, nie miałam nawet szczoteczki do zębów. Poprawiłam swoje wczorajsze ciuchy oraz ostatni raz przejrzałam się w lustrze. Powędrowałam do pokoju Harrego. Otworzyłam drzwi.
- Omg!- i je zatrzasnęłam. Nie chciałam odwiedzić go, podczas, kiedy on się przebiera. No ale powiedzieć nie można, ciała to on złego nie ma. Po chwili zobaczyłam jak drzwi przed którymi stałam bardzo oszołomiona. W progu stał Harry i chyba bardzo dobrze się bawił. Nie mógł opanować śmiechu.
- No bardzo śmieszne.
- A twoja mina- nie mógł wydusić z siebie słowa, wszystko przez śmiech.- bezcenna!
- No bardzo śmieszne, a teraz dzięki za dresy i jadę do domu się przebrać.
-  Nie czekasz na Emily?
- Nie.
Zeszłam na dół. chyba wszyscy spali, ponieważ było pusto. Wyszłam i stanęłam w głównym wejściu. No tak, brawa dla mnie, wróciłam do willi chłopaków i udałam się do pokoju Hazzy. Tym razem zapukałam. Po grzecznym 'proszę' weszłam do pokoju.
- Harry, bo jest taki problem.
- Jaki?- zapytał.
- Nie wiem jak wrócić do domu...- znowu wybuchł śmiechem.
- Chodź, zawiozę Cię.- otoczył mnie ramieniem i razem udaliśmy się na moje osiedle.
Wbiegłam do mieszkania i od razu popędziłam do pokoju, żeby zabrać ubrania. Następnie wparowałam do łazienki, w której wzięłam przysznic, przebrałam się i umalowałam. Włosy pozostawiłam rozpuszczone. Wyszłam z łazienki i poszłam do Lokersa, który siedział u mnie w pokoju.
- Nie będzie ci za gorąco?- zapytał mnie zielonooki.
- Nie, jeśli będzie, to podwinę rękawy. W końcu i tak nie jest aż tak ciepło. Dopiero lato się kończy.
- No w sumie masz rację.- uśmiechnął się- A mamy jakieś plany na dzisiaj?
- Czy mamy? No nie wiem. Jakieś propozycje?
- Możemy jechać do chłopaków i pobyć razem z nimi. Tylko pewnie bez Emily i Zayna, oni pobędą pewnie razem we dwójkę. Albo spędzić dzień razem.- zabawnie poruszał brwiami.
- A jak według ciebie?
- Ja wolałbym jechać teraz na miasto. Albo do zoo.
- No tak, zoo to idealnie miejsce. Wprost dla ciebie.- zaśmiałam się. Usiadłam na łóżku, tuż obok niego.
- No wiesz ty co?! Teraz czeka cię kara.- i w tym momencie zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam krzyczeć i śmiać się jednocześnie. Nagle moją a jago twarz dzieliło kilka centymetrów, a on patrzył się wprost na moje usta. Nie wiedziałam co robić. Zamknęłam oczy i poddałam się. To było cudowne. Odsunęliśmy się od siebie. Harry delikatnie się uśmiechnął. Patrzyliśmy się na siebie w ciszy. Potem usłyszeliśmy jak drzwi do mieszkania się otwierają a w nich ukazuje się Zayn i Emily. Chwila. Oni trzymają się za ręce. Z serii kolejnych newsów.
Stanęli w progu i gapili się na nas. My tak samo gapiliśmy się na nich.





*Emily*
- Emmm... Cześć. Co u was?- wydusiłam w siebie.
- A w porządku.- uśmiechnął się Harry.
- My już pójdziemy, co nie Harry?- zapytała Alex Harrego
- Tak, bawcie się dobrze.- i pospiesznie udali się do wyjścia.
- No to idziesz się przebierać słońce?- zapytał Zayn
- Tak, już. Idź do salonu, zaraz do ciebie dołączę.
Udałam się do łazienki. Zrobiłam szybki prysznic, umalowałam się i uczesałam koka. Poszłam do Zayna.
- Chcesz się czegoś napić?
- Nie, czekam na ciebie. Mam już plany na dzisiejszy dzień.
- O, jakie? Zdradzisz mi?- zapytałam.
- Nie. Idź się przebrać. Poczekam tu na ciebie. Tylko się pospiesz.
- Okeeej.
Przebrałam się w pokoju i napisałam smsa do Alex.
'Nie było kiedy Ci powiedzieć, ale tak, jestem z Zaynem. Pogadamy jak się spotkamy. Ale bez świadków. No i ty też mi musisz powiedzieć coś o Harrym hmm? Całuję xx'
Na odpowiedź nie czekałam długo. Poszłam do Malika. Usiadłam obok niego i wtuliłam się.
- Ruszamy!- chłopak klasnął w dłonie i pociągnął mnie za sobą do wyjścia.
Jechaliśmy dość długo, ale ostatecznie dojechaliśmy... nad jezioro?
- Zayn?
- Słucham? Podoba Ci się?
- Tak bardzo, ale ja nie mam kostiumu, ani nic.- wydusiłam.
- To będziesz się kąpać w ciuchach.
- Żartujesz?
- Jestem śmiertelnie poważny.
- A ja śmiertelnie poważnie ci mówię, że nie wykąpię się w ciuchach.
- Czyżby?
- Tak.
Zayn zamknął samochód i nim się obejrzałam niósł mnie i szedł w kierunku wody.
- Zayn, nawet nie próbuj!
- Bo co?
- Odstaw mnie, błagam cię!
- Chwila, niech się zastanowię...
Coraz bardziej zbliżaliśmy się do jeziora.
- Zayn do cholery!
- Trochę milej proszę.
- Zayn no błagam cię! Mam w kieszeni telefon!
Zayn wyjął mi z kieszeni telefon.
- No kurwa zajebiście. Zayn no proszę Cię! Nie każ mi się na ciebie obrażać!
- Muszę przemyśleć wszystkie 'za' i 'przeciw'.
- Zayn no proszę cię!
- Mam mały warunek.
- Jaki?!
- Żądam soczystego całusa, kiedy cię puszczę.
- Dobrze, dostaniesz!- w tym momencie mnie puścił, a ja wpiłam się w jego usta.

*Alex*
Droga do zoo minęła bardzo miło. Coraz bardziej zakochiwałam się w tym wariacie. On jest cudowny!
- O czym, albo o kim tak myślisz?
- A tam, nic ciekawego.
- Jesteśmy a miejscu!
- Nareszcie :)
Wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się do kasy. Po wykupieniu biletów zaczęliśmy oglądać zwierzęta. Z Harrym to gorzej niż z dzieckiem, nawet z koni się zachwycał. Musiał pogłaskać itd. Z nim to gdziekolwiek pójść...
- Alex, zobacz!- wskazał na drogowskaz z wizerunkiem lemurów.
- Dobra, idziemy.- zaśmiałam się, on tylko ucałował mnie w policzek.
- Ej, spójrz, jest czas na karmienie.- mogłam ugryźć się w język, ponieważ on był już i starał się namówić panią, która karmiła zwierzaki, żeby nas wpuściła.
- Jestem Harry Styles z TEGO One Direction. Czy mógłbym z dziewczyną nakarmić te zwierzaki?
Babka spojrzała na niego jak na debila i karmiła zwierzaki dalej.
- No niech pani taka nie będzie, mogę dać pani autograf.
- Ja tu tylko karmię zwierzęta...- odpowiedziała znudzonym głosem kobieta.
- No to niech pani da chociaż pogłaskać.
- A ja dam ci je pogłaskać dasz mi święty spokój?- zapytała.
- Tak!- na twarzy miałam wypisany 'facepalm'
Kobieta wpuściła nas na wybieg, a Harry jak opętany wziął jednego do rąk i zaczął z nim biegać i wołać, że już nie odda. Kobieta nie ruszyła się z miejsca.
- Harry oddaj tego lemura...
- No dobrze...
Niechętnie podał zwierzątko kobiecie, podziękował i wyszedł.
- Jesteś idiotą.- powiedziałam do Lokersa.
- I za to mnie kochasz.- ukazał swoje dołeczki i złączył nasze usta.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest siódmy! Jakoś weny brak :c ale co zrobić?
Chcę bardzo podziękować autorce tego bloga, która bardzo mi pomogła, w rozprzestrzenianiu mojego :>
Jestem Ci ogromnie, ogromnie, ogromnie wdzięczna!
Jak chcecie, to możecie napisać mi swoje twittery to będę powiadamiała was o nowych rozdziałach ♥
Komentujcie, to bardzo mobilizuje <3

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 6

Tym razem piszę na górze, ale tylko dlatego, że mam ważną prośbę. Mianowicie poprosiłabym żeby każdy kto czyta napisał jakikolwiek komentarz. Chodzi mi o sprawdzenie ilu was jest^^ Z góry dzięki :>


- Zayn, zabierz go ode mnie, albo inaczej będę krzyczeć!- powiedziałam i uwiesiłam się na jego ramieniu, ten się spojrzał z miną 'facepalm' i wybuchł śmiechem.
- Takie śmieszne? Czyżby? Będziesz mnie ratował!- Louis był coraz bliżej. Mulat stanął przede mną, usiadł po truecku, oparł łokcie o kolana, skrzyżował palce i milczał. Pasiasty stanął jak wryty.
- Zayn, wszystko okej?- zapytałam.
- Ja w imieniu pradawnych bogów nakazuję tobie, pomarańczowy Louisie Tommo Tolminsonie odsunąć się od pani Emily Williams, albowiem jeśli chociażby ją pan dotknie, naruszy pan jej prywatność i jednocześnie będzie to wyrok kodeksu karnego paragraf 67. Przypomnijmy o przerażającej karmie. Wszystko odwróci się przeciwko tobie. Powróćmy do spraw karnych. Każde dotknięcie jej będzie cię kosztowało 100 zł...
- Będę bogata!- przerwała mi Emily.
- Ej, no, niesprawiedliwość, ja też chcę tak łatwo zdobywać kasę!- tym razem Alex wtrąciła się do rozmowy.
- CHWILA! JA SIĘ MĘCZĘ Z PRZEMOWĄ, A WY MACIE MNIE W DUPIE NO!-wszyscy śmiali się jak pojebani.
- A więc skończyłem na kosztach, teraz odnośnie do Emily, życzę sobie 75 procent kwoty od Tommo.- oświadczył mój 'adwokat'.
- A z jakiej racji chcesz coś w ogóle dostać?- zapytałam.
- No w końcu muszę z czegoś żyć, ja ty to sobie wyobrażasz?
- To w takim razie ty będziesz miał 75 złotych a ja ... 25?! Żartujesz chyba?!- no jeszcze czego.
- Czyli nie dostanę moich siedemdziesięciu pięciu procent?
- NIE.
- Louis, zmieniam zdanie. Możesz robić z nią co ci się żywnie podoba.- Lou zaczął biec do mnie jak małe dziecko do mamy. Skarciłam Zayna wzrokiem.
- Wybacz Emily.- powiedział Zayn.
- Daruj sobie.- powiedziałam i zaczęłam uciekać przed wielką pomarańczową marchewką.
Biegaliśmy dookoła kanapy. W końcu mnie złapał. Cała zadyszana poddałam się walce na poduszki, do której dołączył się Zayn, Liam, Niall, Harry i Alex. Miałam bardzo małe szanse na wygraną, poddałam się. A mogłam się schować w łazience, tyle że nie wiedziałam gdzie ona jest.
W tej chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, chłopcy nie przerwali zajęcia. Alex udała się zobaczyć kto odwiedził chłopców.

*Alex*
Koniec dobrego. Poszłam otworzyć drzwi. W drzwiach stała ładna dziewczyna, która delikatnie się uśmiechnęła.
- Cześć?- powiedziałam z nutką pytania w głosie.
- Cześć. - minęła mnie i weszła do środka.- Jest Louis? O, Louis, nie chcę ci przeszkadzać, bo pewnie robisz coś znacznie fajniejszego niż odebranie telefonu od swojej dziwczyny, ale chciałam się ciebie czegoś...
I w tym momencie przerwała. ponieważ odnalazła wzrokiem Louisa przebranego za marchewkę, i jednocześnie dręczącego jakąś dziewczynę.- Widać bardzo dobrze się bawisz.
Louis momentalnie wstał i przełknął ślinę. Była cisza. Ja stałam obok brunetki, poprawka, wściekłej brunetki. Biedny Lou.
- Cześć El.- wydusił z siebie chłopak. Był przerażony. stał co najmniej pięć metrów od nas i ani mu się śniło podejść bliżej.
- Cześć El?! Chyba to sen. Mój chłopak raczył dać znak życia! Czekaj zapiszę sobie w kalendarzu.
- Może pogramy w...- Niall chciał dokończyć, lecz dziewczyna mu przerwała.
- Nie, nie zagramy.
- Dobrze, przepraszam.- zasmucił się blondyn.
- Może będziesz milsza dla mojego przyjaciela?- powiedział stanowczo Louis.
- Louis, czy ty sam siebie słyszysz? Albo widzisz jak jesteś ubrany? Jak warzywo! Ostatnio zapomniałeś również, że masz dziewczynę, tylko zabawiasz się z jakimiś dziwkami!
Zamurowało mnie. Chyba troszeczkę przesadziła.
- Nie masz prawa mnie tak nazywać- wtrąciłam się.- Nie masz prawa, nawet mnie nie znasz. Widzisz mnie pierwszy raz w całym życiu i tak na mnie mówisz.
- Nie rozmawiam z tobą.- warknęła chamsko.- Rozmawiam z nim- wskazała na Louisa.
- Nie, to nie jest rozmowa. Najpierw się zastanów, potem mów.
- Chyba już pójdę.- powiedziałam
- Ja też już chyba powinnam iść.- dodała Emily. Wstała i podeszła do mnie, Zayn zdążył ją złapać za rękę.
- Nie idźcie jeszcze.- powiedział szybko.
- Chyba przeszkadzamy...- nie zdążyłam dokończyć. Ta dziwna mi przerwała.
- Dokładnie. Wyjdźcie. I to w trybie natychmisatowym.
- Skończ do cholery!- skarcił ją Louis.
- Proszę, przy wszystkich. Tobie nigdy nie wstyd.- nie polubiłam jej.
- A tobie nie wstyd tu przychodzić i zachowywać się jak rozwydrzona nastolatka?!
- Zapomniałeś chyba, że jesteś moim chłopakiem, a chłopak powinien być milszy dla swojej dziewczyny.
- Po co tu przyszłaś?
- Nie odbierałeś telefonów, nie odzywałeś się. Jesteś moim chłopakiem, zaangażuj się trochę w ten związek!
- Nie mam się już w co angażować, znowu robisz aferę o byle gówno.
- Co chcesz powiedzieć przez 'znowu'?- zapytała
- Zapomniałaś o sytuacji w restauracji tydzień temu? Mam wszystkim przypomnieć?- dziewczyna ani drgnęła- Otóż zaprosiłem Eleanor na randkę w bardzo drogiej restauracji. Mieliśmy rezerwację na 17.00, a zjawiliśmy się o której? Byliśmy po dziewiętnastej. Mniejsza o to. Po kolacji, kiedy szliśmy na spacer, Eleanor poszła na zakupy! To miał być cudowny wieczór, a nie, że ty poszłaś do Centry Handlowego a mnie zostawiłaś! Wiem, że to gówno, ale ostatnio widzisz tylko czubek swojego nosa!
- A ty jak zwykle masz jakiś problem dotyczący mojego sposobu bycia!
- Wydaje mi się, że bez przerwy się kłócimy! Nie lepiej to skończyć.- Wszyscy spojrzeli w zaszklone oczy Louisa. Był wyraźnie zmartwiony i smutny.
- Tak bardzo tego chcesz?- zapytała.
- Tak będzie lepiej. A teraz idź.
Oczy brunetki napełniły się łzami, które spływały po policzkach. Dziewczyna wybiegła z domu jednocześni zatrzaskująć za sobą drzwi. Louis oparł się o ścianę i zjechał po niej na podłogę. Skrył twarz w dłoniach.
- Louis, jesteś pewien, że dobrze zrobiłeś?- zapytał go Liam.
- Tak, jestem pewien.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heeeejo <3
Jak wam mija tydzień?
Jeszcze raz proszę o jakikolwiek komentarz. To ważne :)
Mam nadzieję, że ten rozdział się podoba
Komentujcie, dzięki komentarzom mam wenę :**
Kocham was wszystkich


Zayn ruchacz dla was :p

Heeeej :>

Słuchajcie, jakby coś, to jestem w trakcie rozdziału szóstego i może dzisiaj go dodam ;p, ale teraz chciałam powiedzieć coś zupełnie z innej beczki.
Znalazłam to na twitlongerze i wydaje mi się, że jako Directioners każdy powinien to zobaczyć (nawet jeśli czytasz mojego bloga, a nie jesteś fanem).
Uprzedzam, ja długo długo ryczałam jak czytałam jak niektóre 'fanki' potrafią doprowadzić do łez Niallera, jak traktują Harrego. Więc proszę oto on.
To nie jest mój twitlonger.
Z góry dzięki xx

sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 5

Ich dom był po prostu... Wow. Ogromny salon, szklane schody, aż się boję pytać ile mają pokoi. Kurcze, dom jak z marzeń. Ogromna kanapa, na której od razu się uwalili. Oprócz Louisa.
- LUDU MÓJ, POCZEKAJCIE NA MNIE, IŻ MUSZĘ PRZEBRAĆ MOJE SZATY. DZIĘKUJE ZA KRÓTKĄ UWAGĘ.
Chyba nie muszę mówić kto tak powiedział. Dla jasności- Louis Tommo Tomlinson.
- Nie pogniewasz się Alex jak ja też pójdę się ogarnąć?- spytał Liam.
- Nie no co ty. Dlaczego miałabym to zrobić? Przecież jesteście u siebie.- uśmiechnęłam się promiennie do bruneta i usiadłam na kanapie.
Więc Louis, Liam i do nich dołączyli się też Niall i Zayn, udali się do swoich pokoi, aby się przebrać. Ja i Harry zostaliśmy na dole, ponieważ stwierdził, że głupio zostawić gościa w salonie, kiedy wszyscy są u siebie. Także, jak chłopcy wrócą to dopiero pójdzie do siebie.

*10 minut później*
Wszyscy już byli. Prawie wszyscy. Czekaliśmy tylko na Louisa. Pewnie nie może czegoś znaleźć albo coś. Czekaliśmy w spokoju w salonie, do czasu kiedy usłyszeliśmy kroki. Momentalnie obróciliśmy się w stronę schodów. Ze chodów schodził chłopak bardzo podobny do Tommo. Jedna różnica. Wyglądał jak marchewka. Ten to ma pomysły. Boże, ciekawe czy taki będzie, jak będzie już miał dzieci. Z góry serdecznie im współczuję.
- Na co masz ochotę Alekxandro?- zapytał się Louis
I właśnie w tym czasie z kanapy wstał Harry. Udał się na górę spiralnymi, kręconymi schodami, pewnie żeby się przebrać.
- Lokers poszedł, czyli już nie będzie tak słodko.- zaśmiał się Zayn. Tylko czułam ja na moich policzkach pojawiają się rumieńce. Chłopcy chyba to dostrzegli, ponieważ zaczęli się śmiać.
Drzwi wejściowe były stworzone z jasnego drewna. Niewielki przedpokój z ścianami koloru cielistego, białe kafelki. Czarna, szklana szafa dodawała widocznego kontrastu, oraz lampa, również czarna. Po prawo salon. Na samym środku ogromna biało-czarna kanapa. W chwili obecnej oblężona przez piątkę nastolatków oglądających MTV. Telewizor wisiał na czerwonej ścianie na przeciw. Przy kanapie stał nieduży szklany stoliczek do kawy. Za kanapą widziałam duży fortepian. Zakładam, że Louisa. Reszta ścian w salonie była koloru białego, przyozdobiona zdjęciami chłopców, plakatami oraz platynowymi płytami. Nie zapominajmy o oknach, które były duże, aczkolwiek zasłonięte zasłonami. Pewnie ze względu na paparazzi. Tylko tyle zdołałam dojrzeć.
- Chce ktoś czegoś do picia?- niespodziewane na dole pojawił się Harry. Zielonooki miał na sobie czarne rurki, białe conversy oraz biały t-shirt. Nie zapominajmy o fioletowej przywieszcze na nadgarstku z  Leed's Festival.
- A skuszę się na szklankę wody.- uśmiechnęłam się promiennie do bruneta.
- To chodź do kuchni i ci naleję.
Wstałam z kanapy i ruszyłam za chłopakiem, a za mną Niall i Zayn.
Bezdrzwiowe wejście do beżowej kuchni. Po lewej- aneks kuchenny, zmywarka, umywalka i różnego rodzaju szafki o cielistym odcieniu. Po prawej- biały stół z krzesłami. Znowu liczne zdjęcia. Z tego wynika, że chłopcy są dość zgraną paczką. Loczek podał mi przezroczystą szklankę z wodą źródlaną. Zayn wybrał sok pomarańczowy, a Nialler- pączka.
Spojrzałam przez okno- niewielka odległość budynku od bramy. Krótko przycięta trawa oraz inne budynki, inne rodziny, inne życia. Z rozmyślań wyrwał mnie melodyjny głos Zayna.
- Co tam u Emily?
Nawet z nią dzisiaj nie rozmawiałam. Muszę do niej napisać.
- Nie wiem, nie widziałam się z nią dzisiaj nawet.
Wyciągnęłam mojego iphonea i wysłałam krótką wiadomość do przyjaciółki.
Hej, jak tam zajęcia? Daj znać jak sończysz, jestem u chłopaków i wpadniemy po ciebie :) Buziaki A.
- Napisałam do niej, jak odpisze to dam ci znać.- poinformowałam krótko Mulata.
Znowu spojrzałam w stronę okna.
- Co cię tak tam ciekawi?- tym razem był to Harry.
- Nic, po prostu myślę.- opowiedziałam krótko.
- A o czym?- podszedł obok mnie i również zaczął wpatrywać się w okno.
- O wszystkim, o niczym. Macie tu WiFi?- tym razem to ja zadałam pytanie.
- Tak, hasło to LouisLubiMarchew.- zaśmiałam się.
Poczułam wibracje w lewej kieszeni spodni i momentalnie wyciągnęłam z niej telefon. Krótko mówiąc- odpowiedź od Emily. Szybko przeczytałam.
- Zayn, Emily odpisała, że skończy za pół godziny i pyta się czy chcemy się potem z nią spotkać.
- To po nią pojadę. Nawet teraz.- po tycz słowach wybiegł z domu. I nie było już, ani jego, ani Paula, ani busa.
*Emily*
Byłam w trakcie przerażająco nudnego wykładu. Wyciągnęłam zeszyt i zaczęłam bazgrolić jakieś rysunki. Nagle usłyszałam dźwięk pukania, następnie otwierających się drzwi. W nich ukazał się Zayn. Momentalnie kąciki moich ust uniosły się do góry.
- O MÓJ BOŻE ZAYN!
- ZAYN MALIK!
I inne wrzaski i piski opanowały klasę. Zayn odnalazł mój wzrok i podszedł do wykładowcy. Co on wyczynia?!
- Czy mogę zabrać Emily Williams?
Wszystkie dziewczyny spojrzały się na mnie. Myślałam, że umrę. Serio. Oczy profesora powędrowały na Zayna, a chwilę potem na mnie, po czym znowu na Mulata.
- Tak.
Nie obyło się bez kolejnych pisków. Jedna nawet w płacz wpadła. Uniosłam się z krzesła, spakowałam rzeczy i udałam się w stronę drzwi mówiąc krótkie 'do widzenia'.
- Ogłupiałeś chyba.- wypaliłam.
- Stwierdziłem, że godzina utraty lekcji nic ci nie zrobi, a będziesz się świetnie bawić, więc cię zabrałem. Proste.
- Ta, dzięki. To gdzie jedziemy?
- Najpierw do Starbucksa, a następnie dołączymy do Alex i chłopaków.- odpowiedział mi.
Wsiadłam do busa i razem z Zaynem i znanym mi już ochroniarzem wyjechaliśmy.
Kupiliśmy każdemu po shakeu i jechaliśmy w stronę domu. Kiedy już byliśmy na miejscu, pomogłam Malikowi i otworzyłam drzwi.
- Louis, wszystko w porządku?- tylko tyle powiedziałam. Chłopak chyba nie zrozumiał o co mi chodzi, ale reszta zaczęła się śmiać.
- Wiedziałam, że lubisz marchewki, ale czy to nie będzie niebezpieczne, jeśli Louis z tej miłości się zje?
Ponowny śmiech.
- Ja się naprawdę zaczynam o ciebie martwić Lou.- dodałam głosem matki.
- Ale ja tylko oddaję cześć wszystkim marchewkom, przy czym dziękuję im za to, że są ze mną w każdym trudnym momencie.
- A będzie z tobą jeśli zerwie z tobą dziewczyna? Jeśli stanie się coś złego?- uniosłam brew ku górze.
Chłopak wyciągnął ze środka kostiumu pomarańczowe warzywo.
- Będzie.- odpowiedział dumnie.
- Zaczynam się bać.- rzekłam.
- Nie bój się, marchewki cię obronią.- szedł w moją stronę Louis- Marchewka.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Heeejo :p Co tam u was? Ja mam weekend ^^ Nareszcie. Dziękuję za ponad trzysta wejść :) Pewnie niektórzy mają już tysiące, ale ja się cieszę z trzystu xD Mam nadzieję, że się podoba :> Komentujcie :3

sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 4

*Emily*
Obudziłam się o ósmej,  wyszłam z łóżka, następnie przygotowałam sobie ubrania na dzisiejszy dzień oraz udałam się do łazienki. Przebrałam się w jasno niebieskie jeansy i bluzkę z The Rolling Stones, umalowałam się i włosy spięłam w luźny kok. Minęłam salon powstrzymując się od śmiechu. Mianowicie Niall rozłożył się na fotelu i spał, Zayn na drugim, tyle że nogi opierały się o siedzenie, a głowa zwisała nad podłogą. Liam leżał na dywanie razem z Louisem. Lou skulił i oplótł się ramionami (widocznie zimno mu było). Alex spała w ramionach Harrego na kanapie i chyba jako jedyni wyglądali normalnie. Starałam się nie śmiać, żeby ich nie obudzić. Bez umysłu pobiegłam do siebie do pokoju, chwyciłam torbę z telefonem i aparatem, który zawsze noszę przy sobie i uwieczniłam ten moment. Ciekawe do której balowali. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie kanapkę, po czym wzięłam długopis i kartkę, na której napisałam liścik dla Alex.
"Jestem na uczelni, wrócę około piętnastej, baw się dobrze   xxEmily "
Karteczkę przykleiłam do lodówki, a sama udałam się na autobus. Idąc na przystanek zobaczyłam mój autobus. Odjeżdżał. Zajebiście. Czyli na nogach. Szłam uliczkami Londynu, kiedy zobaczyłam jak jedna dziewczyna czyta gazetę z napisem 'Czy Harry Styles ma nową dziewczynę?'. Momentalnie ruszyłam do sklepu i nabyłam ją. Otworzyłam na artykule o Harrym i ujrzałam nikogo innego jak Alex. Były tam zdjęcia z wczoraj. Jak biegli do domu, haha ona na plecach Hazzy. Słodko razem wyglądają. Powinni być kiedyś razem.
Przypomniałam sobie o studiach i spiesznym rokiem powędrowałam na zajęcia.

*Alex*
Otworzyłam oczy i spostrzegłam, iż nie leże w swoim mięciutkim łóżku tylko na Harrym. No nie powiem, wygodny był. Postanowiłam poleżeć na nim jeszcze chwilę. Bardzo mi się spodobał. Taki uroczy Lokers. Próbując przewrócić się na drugi bok spadłam z łóżka. Tylko znając mój pech nie mogło się na tym, skończyć. Wylądowałam na Louisie. Skulony chłopak krzyknął i wcale mu się nie dziwię. Jak się spada jest się dość ciężkim no i jeszcze tak nagle. Biedactwo. Momentalnie każdy się obudził i spojrzał na Lou. No i na mnie. Nie wyglądaliśmy najlepiej. On na plecach a ja na nim. Chłopcy zaczęli się śmiać, a ja zeszłam z Tommo.
- Louis, tak strasznie cie przepraszam, nie miałam w planach wylądować na tobie.
- Panno Roberts, jeśli myśli pani, że obejdzie się bez zemsty, to gorzko się pani myli.-nie no zajebiście, ciekawa tylko, czy ta kara będzie aż tak okrutna.
Chłopak poszedł do kuchni. Pewnie zostanę polana wodą. Brunet wrócił z uśmiecham na twarzy i jedną ręką ukrytą za plecami. Stałam naprzeciw niego i pokornie czkałam na to co mnie czeka. Szybko wyjął zza pleców śmietanę i wyprysnął mi nią na całą twarz i nie tylko. Stałam cierpliwie. Chłopak skończył i z niepewną miną odsunął się ode mnie. Czułam że zaraz wybuchnę śmiechem. To było momentalne, kiedy upadłam na ziemie z niepochamowanym napadem śmiechu. Louis miał minę jakby miał umrzeć. Nigdy jej nie zapomnę. Chłopak nerwowo poszedł do łazienki.
- Takiej miny to on chyba jeszcze nie miał- usłyszałam uroczy zachrypnięty głos Harrego. Momentalnie się uśmiechnęłam.
- Jak Lou wyjdzie idę się ogarnąć. Więc teraz idę do siebie przygotować sobie ciuchy na dzisiaj. Nie pozabijajcie się.-dodałam ironicznie i poszłam do siebie do pokoju. Wybrałam czarne legginsy i łososiowy t-shirt bez rękawów, a do tego białe conversy.Czekałam, aż łazienka będzie wolna, jednak coraz bardziej się niecierpliwiłam. Stanęłam przed drzwiami i zapukałam.
- Louis, co ty tak tam długo robisz?
- Rozpaczam, a co? Chcesz wejść?
- Nie pogardziłabym wejściem. Muszę się umalować i tak dalej.
Po chwili Louis zwolnił mi łazienkę, a ja mogłam spokojnie się przebrać, umyć i umalować. Włosy lekko zakręciłam i zwolniłam toaletę reszcie chłopaków. Chłopcy jeden po drugim korzystali z łazienki, a ja przygotowywałam śniadanie. Zrobiłam najprostsze kanapki z ogórkiem. Chłopcy zasiedli do stołu i podałam im śniadanie.
- Tak mało?- spojrzałam na Nialla
- Jak chcesz to w szafce są słodycze, albo w lodówce marchewki
- MARCHEWKI?!
- Nie sraj żarem, będziesz chciał to sobie weźmiesz.
- Ale jest już ostatnia..- usłyszałam zasmucony głos Nialla dobiegający z kuchni.
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE, JEST MOJAAAAAA, SHE'S MINEEEEEE- powiedział, przepraszam, wykrzyknął biegnący do kuchni Louis.
Wystraszony blondyn nie wiedział, gdzie uciekać przed rozzłoszczonym pasiastym. Schował marchewkę w zmywarce po czym ją zamknął.
- Ty jadłeś już wczoraj! Nie bądź samolubnym marchewko żercą!- wykrzyczał Niall.
- MARCHEWKI NALEŻĄ DO MNIE! NIE WIESZ?!-ryczeliśmy ze śmiechu.
- NIE WSZYSTKIE MARCHEWKOWA GNIDO!
- JAK ŚMIAŁEŚ?!
- NORMALNIE I TO JA JĄ ZJEM!
Zayn postanowił wtrącić się do akcji.
- Czy możemy chociaż raz normalnie zjeść?
- NIE!- odpowiedzieli mu równocześnie Niall i Louis.
- Niall, oddaj mu tą marchewkę, to ci kupię marchewkowe ciasto.
Niall od razu się rozpromienił (sory za kawałek tej dziewczynki, ale nie wiedziałam jakie zdjęcie Niallera wstawić). Niestety Louis nie mógł przyjąć wiadomości, iż Niall dostanie ciasto, a on nie. Nie powstrzymał się i rzucił na blondyna. Chłopcy starali się go powstrzymać. Chłopak uspokoił się po kilkunastu sekundach i siedział grzecznie na krześle. Pomińmy fakt, że Harry przywiązał Louisa związanymi ze sobą ścierkami. Następnym razem dokładniej się zastanowię, kogo wpuszczam do domu. Louisa, który cały czas był przywiązany ścierkami, karmił Liam.
- Leci samolocik.- mówił Liam 'podając' brunetowi kanapkę. Niestety Daddy nie mógł ucelować w twarz wielbiciela marchwi, co zakończyło się ugównioną twarzą Tommo.
- No dawaj Louis, za mamusię- dokuczał mu Niall.
- Łatwo ci mówić, ty nie masz kary...-posmutniał Lou.
- Było się na mnie nie rzucać. Teraz żałuj za grzechy!
- Ale to nie tobie zabrali jedyną rzecz, dla której chciałeś walczyć, dla której poświęciłbyś życie, którą kochałeś...
- Nie rozpaczaj, to tylko marchewka.- uspokajał go Harry.
- TYLKO?! TYLKO MARCHEWKA?! WIESZ MOŻE GDZIE SĄ DRZWI?
- Tak, ale powiem nie, bo będziesz chciał mi pokazać, a nie możesz się ruszać.
- Świat się ode mnie odwrócił.
- Przestań, masz Elkę.- zapewniał Zayn. Niecodziennie napotyka się na psychofanów marchewek.
- Ej, może się gdzieś przejdziemy?- zaproponowałam.
- Teraz do nas!- jarał się Lou. Temu to się szybko humor zmienia.
- A wy mieszkacie w ogóle razem?- spytałam.
Odpowiedzią było kiwnięcie głową.
- No może się zgodzę...
- Noooo Alex zgódź się.- namawiali.
- Okej, idziemy :)
Zanim wyszliśmy Zayn wykonał telefon do Paula i kierowcy busa. Następnie opuściliśmy mieszkanie i udaliśmy się do czarnego pojazdu. Nie obyło się bez wygłupów. Chłopcy śpiewali 'I'm sexy and i know it'. Serio. Myślałam że umrę. Nareszcie dojechaliśmy. Przed oczami ukazała się ogromna willa. Zakładam, że tu mieszkają. Chłopcy wybiegli z busa i udali się do domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótko, ale nie mam weny :( Dziękuję, że czytacie, ponieważ wyświetleń jest coraz więcej, co mnie bardzo cieszy. No i wielkie dzięki za komentarze. One mobilizują do czytania ;) Postanowiłam ubarwić bloga gifami i obrazkami, to chyba dobry pomysł? Jestem otwarta co do propozycji oraz możecie mi podać swoje twittery i będę was informowała o rozdziałach :) Miłej niedzieli :>

czwartek, 24 stycznia 2013

Rozdział 3

*Alex*
Razem z Harrym udaliśmy się do mojego pokoju, aby znaleźć jakiś plaster, kurczę, nikt mnie nie ugryzł i to tak mocno! Rozmyślałam właśnie gdzie schowałam ostatnio plastry, kiedy głos Lokersa przywrócił mnie do rzeczywistości.
- Ładny masz pokój, sama urządzałaś?
Moje 'królestwo' nie jest aż takie ładne, raczej zwyczajny pokój nastolatki. Łóżko, biurko, laptop, szafa, dywan. Chyba bardziej spodobało mu się to, że moją ścianę zdobią plakaty z nie tylko jego wizerunkiem, ale również innych sław. Rzeczywiście, najwięcej było z boysbandem, w którym gra, więc stąd ta pochwała.
- A dziękuję.- uśmiechnęłam się szeroko- zastanawiam się właśnie, gdzie mam plaster.
- Mogę usiąść?- spytał wskazując na moje łóżko.
- Nie, nie możesz, zakazuję ci.- odpowiedziałam mu ironicznie, on tylko spojrzał, posmutniał i został w pozycji stojącej.-Żartowałam.
Chłopak opadł radośnie na łóżko i przyglądał mi się, kiedy szukałam plastrów.
Szukałam wszędzie, nie ma ich! Po prostu jakby zniknęły! Nigdzie! No tak, jestem zajebista.
- Właśnie mi się przypomniało,- zaczęłam- że wykorzystałam ostatniego, kiedy Emily przecięła sobie palec krojąc kanapki.
- No to trudno, będzie bez plasterka.- uśmiechnął się do mnie.-Widzę, że jesteś dość dużą fanką naszego zespołu.
- Tak, jestem.- przyznałam Harremu rację- I to od dawna. Marzyłam, by was kiedyś poznać. To takie dziwne, że akurat ja spośród tylu Directioners was poznałam. W sumie mam pytanie.- spojrzałam na chłopaka, ten miał na twarzy wypisany znak zapytania.- Dlaczego właśnie ja? Dlaczego nie inna fanka, która być może zabiłaby się dla was?
Harry się zastanowił po czym wydusił.
- Od razu zauważyłem cię na scenie i stwierdziłem, że to ciebie dzisiaj zabierzemy.
- Serio? Przecież ja wiem, że nigdy nie robicie takich niespodzianek fanką.
- No dobra już ci mówię; z chłopakami chcieliśmy zobaczyć twoją reakcję, ponieważ jako jedyna nie krzyczałaś jak opętana jak zaczynaliśmy śpiewać jakąś piosenkę, no nie jedyna, jeszcze Emily.
- Aha.- zaśmiałam się.
- To którego z tego najfajniejszego na świecie zespołu z mega seksownymi chłopakami, zwanego również One direction, lubiłaś najbardziej zanim nas poznałaś?
Tego się nie spodziewałam. Oczywiście, że Harry był moim ulubieńcem, i jest. Cały czas jest. Przecież to a nim się najlepiej dogaduję. Tylko pytanie, czy nie zrobię się cała czerwona jak mu to wyjawię, i czy w ogóle mu to wyjawić?
- Kochałam was wszystkich tak samo, ale- tu się zawahałam, no tak, Alex, tylko prawda- zawsze moim 'ulubieńcem', że się tak wyrażę byłeś ty.

*Emily*
- Która godzina?- spytała w końcu Megan.
- Już grubo po północy- zakomunikował nas wszystkich Zayn.
Momentalnie Megan wstała i zaczęła trajkotać
- O Boże, po północy? Tak szybko? Matko, Michael pewnie się denerwuje! Przepraszam was, ale telefon mi się już rozładował, a mój chłopak pewnie się teraz martwi. Muszę już iść.
Wstała, wybiegła z salonu, wparowała do pokoju Alex, przeprosiła ją, ubrała buty i wybiegła z mieszkania. Szybkie wyjście. Ma dziewczyna wprawę, no i kondycję. Pewnie nigdzie się nie spóźnia. Wszyscy gapiliśmy się jeszcze z otwartymi buziami na drzwi, przypominając sobie to bardzo nagłe wyjście. Nie powiem było bardzo spontaniczne. Nagłą ciszę przerwał niepohamowany śmiech Louisa. Wszyscy momentalnie skierowaliśmy wzrok na Tommo. Chłopak nie mógł przestać się śmiać. Widziałam łzy spływające po jego policzkach. Łzy śmiechu oczywiście. Wszyscy gapiliśmy się na niego z miną 'wtf' do czasu kiedy on zaczął wymawiać pojedyncze słowa przez śmiech.
- Wyobraziłem- przerwa na śmiech- sobie- druga przerwa na śmiech- jak- kolejna przerwa- zamiast- Boże, że tego chłopaka nie boli brzuch od tego śmiania się!- Megan-znowu przerwa- wychodzi-Lou, OGARNIJ SIĘ!- Niall-chyba już siódma przerwa-i po drodze- postęp, trzy słowa- zalicza- no tak rzadko te postępy trwają długo- wielką glebę.
Znowu śmiech. Patrzyliśmy się na niego w osłupieniu. Po krótkiej chwili dołączyli do nas Harry i Alex.
Loczek powiedział coś na ucho temu płaczącemu i usiadł na jednym z foteli.
- Alex już wróciła, więc ja zostawię was już samych, ponieważ jutro, a w zasadzie to dzisiaj mam zajęcia na dziewiątą, i muszę się wyspać, także dobranoc.
Wstałam i udałam się do łazienki by się ogarnąć do spania, następnie do mojego pokoju. Delikatnie wsunęłam się pod kołdrę i zaczęłam rozmyślać nad koncertem i tym co się wydarzyło. Nie wątpliwie to wszystko było jak sen. Jednak to była rzeczywistość. Dość dziwna. Ale jednak. Czy ich polubiłam? Oczywiście. Może nawet pokochałam, ale tylko jako przyjaciół. Alex ma chyba jutro dzień wolny, więc poimprezuje trochę. Uśmiechnęłam się do siebie. Bardzo polubiłam Zayna. Chyba nawet najbardziej. Był taki zabawny i uroczy. Chyba nie traktuje życia zbyt poważnie. I śpiewać też umie. I to nawet bardzo dobrze!
Rozmyślałam jeszcze trochę, aż w końcu zasnęłam.

*Alex*
- No to poszła spać, a mnie zostawiła z bandą idiotów, którzy nie umieją się opanować.- zaśmiałam się.
- Wesz ty co, mnie też uważasz za idiotę? Tego najpoważniejszego? Tego uznawanego za Daddy?- oburzył się Liam.
- Nie udawaj bulwersu! nie wychodzi ci. Poza tym, sam wiesz jaka jest prawda.- Alex, wdech, wydech, nie wybuchnij śmiechem, błagam.
- Zgadzam się z Alexandrą Edwards.- zakomunikował dość poważnie Louis- a tak poza tym, masz może jakieś marchewki?
- Ty serio jesteś fanem marchwi? I dziewczyn, które wpychają w siebie niepochamowane ilości tego warzywa?- spytałam
- Tak, tak samo jak jestem supermanem.- oświadczył Pan Marchewka.
- W lodówce jakieś są.
- MARCHEWKO, TWÓJ SUPERMAN ZARAZ TAM BĘDZIE.-pobiegł do kuchni i wrócił z pomarańczowym warzywem w ręku.
- Czym się interesujesz?- zapytał Niall
- No tak, nie poznaliśmy się tak dokładniej. Jestem Alexandra Edwards, studiuję medycynę. W przyszłości chciałabym zostać lekarzem.Uwielbiam tańczyć, śpiewać, być 'w siodle'. A wy?
- JA PIERWSZY!- krzyknął Lou. No bo kto inny?
- Udzielam ci głosu- powiedział Harry.
- Dziękuję panie Styles. A więc jestem Louis Tommo Tomlinson. Śpiewam w boysbandzie One Direction. Wielbię marchewki i dziewczyny, które je wpieprzają. Lubię tańczyć i kocham Harrego.- wyznał Lou.
Harry na niego spojrzał i dodał:
- Louis, ja tez cię kocham.- powstrzymywałam się od śmiechu.
- A ja to co?!- zbulwersował się Niall
- Ty masz mnie!- powiedział dumnie Liam
- Powrócimy do tematu?- RZECZYWISTOŚĆ
- Jasne, teraz ja.-zakomunikował Loczek.- Jestem Harry Styles i też gram w zespole Direction One. Lubię śpiewać i powalam dziewczyny moim uśmiechem.
- No skromności to ci nie brak.- dodałam ironicznie
- Jak widać-zaśmiał się
- Zayn Malik, śpiewam, jestem niewątpliwie najładniejszy, najprzystojniejszy i tak dalej.
- Niall Horan, nie mam dziewczyny, ale mam jedzenie.- powiedział dumnie
- No i mnie!-wtrącił się Liam, Niall kiwnął głową- Ja to Liam Payne! i nie wiem co dalej, bo nie przygotowałem mowy.
Biedny Li. Pół nocy tak minęło, nawet nie spostrzegłam się kiedy zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Teraz będę pisać częściej^^ a wgl to jak szkoła, bo ja mam ferie. Tzn już końcówkę niestety... Ale trudno. Będą wakacje! Krótki rozdział, ale jest. Komentujcie :>

Rozdział 2

-Powie mi ktoś co tu się dzieje?! Normalnie stoję sobie i grzecznie czekam na autograf moich idoli, aż nagle zabiera mnie ktoś tutaj, gdzie jest pełno ochroniarzy, a ja kompletnie zdezorientowana nie wiem co się dzieje, ani nawet gdzie jest moja przyjaciółka, z którą mnie rozdzielono.
- Widocznie zbyt grzecznie czekałaś- zaśmiał się Zayn
tylko się na niego spojrzałam.
- Spokojnie.- zaczął Harry- Nie bój się, znajdziemy twoją przyjaciółkę. Ja kazałem cię tu przyprowadzić. Często robimy takie niespodzianki naszym fankom.- wszyscy spojrzeli się z miną  'wtf' - Co nie chłopaki?
Dodał na co chłopaki odpowiedzieli kiwnięciem głowy.
- A tak skoro już gadamy to mam na imię Alex i kocham was. Moja zagubiona przyjaciółka to Emily i jakby coś to nie jest waszą największą fanką.
- Okej, szkoda. Ja jestem Harry.- odrzekł chłopak w ślicznych kręconych włosach i uścisnął mi rękę. Znowu.
- Ja jestem Zayn, ten najładniejszy.- zaśmiał się mulat o pięknych oczach i również uścisnął mi rękę.
- Jam jest Louis- zaśmiał się chłopak o powalającym uśmiechu, po czym ukłonił się lekko, na co ja zareagowałam śmiechem.
- Niall.- powiedział blondyn i podał mi rękę. Miał nieziemski głos.
- A ja po prostu Liam.- uśmiechnął się najbardziej normalny na pierwsze wrażenie chłopak i również wyciągnął rękę w moją stronę. Uścisnęłam ją.

*Emily*
Błądziłam i szukałam mojej przyjaciółki. Byłam w kilku kiblach, odważyłam się sprawdzić nawet męski. Wystraszyłam się o nią. Mógł ją ktoś porwać i teraz ją gwałcić, albo powoli zabijać. Najczarniejsze myśli chodziły mi po głowie. Cały czas wołałam jej imię, lecz za każdym razem ludzie dziwnie się na mnie gapili. Przechodziłam właśnie obok kolejnego kibla, kiedy wpadłam na jednego z ochroniarzy.
- Przepraszam, z nieba mi pan spadł. Przyszłam tutaj z przyjaciółką, ale nie mogę jej teraz nigdzie znaleźć. Boję się, że ją ktoś porwał, a zadzwonić nie mogę, ponieważ telefon mi padł.
- Powiedz najpierw jak się nazywa.- powiedział życzliwy ochroniarz.
- Alexandra Edwards.-  powiedziałam jednym tchem.
- Masz może na imię Emily?- spytał ochroniarz.
- Tak, szukała mnie?- miałam straszną nadzieję, że nic jej nie jest.
- Chodź proszę za mną.- powiedział i szedł powoli między korytarzami, a ja za nim.

*Alex*
- Czyli nas już znasz, a ten miły pan, który cię tutaj zaprowadził to Paul i szuka twojej przyjaciółki.
- Dobrze wiedzieć.- odrzekłam krótko.
Widziałam, że przez ten cały czas Harry patrzał się na mnie z wielkim bananem na twarzy. Może Emily miała rację co do niego, że nie może oderwać ode mnie wzroku. Moje rozmyślanie przerwał głos Louisa.
- Ładna ta twoja przyjaciółka?
- Tak, a dlaczego pytasz? Nie jesteś czasem związany z Eleanor?- spytałam
- Jestem, ale tylko się pytam. Tak dla upewnienia, żeby wiedzieć, czy masz ładne koleżanki.- twarze wszystkich momentalnie spojrzały na Lou, a ja wybuchnęłam śmiechem.
- Alex!!!!!!!- usłyszałam znany mi głos, a po chwili był tuż przy mnie.
- Emily!- przytuliłam ją kiedy już była z nami.
- A więc to jest moja przyjaciółka Emily,- zwróciłam się do nowych znajomych- a to jest Harry, Zayn, Louis, Niall i Liam.
Cała szóstka krzyknęła głośne 'hej' z czego po chwili się śmialiśmy.
- Jak się tu znalazłaś?- zapytała Em.
- Harry kazał mnie tu wpuścić. Miła niespodzianka dla Directionerki.- obdarzyłam loczka serdecznym uśmiechem.
- No tak ja cię szukam, a ty bawisz się w najlepsze.- zaśmiała się.
- Oj przestań i nie fochaj.- przytuliłam swoją przyjaciółkę i szeroko się do niej uśmiechnęłam, ona odwzajemniła uśmiech.
- A co powiecie, jeśli wyskoczymy do Nando's?- zaproponował blondyn.
- Kurcze, w Nando's dzisiaj już byłyśmy, a co wy na to, żeby wpaść do nas. Ugotujemy coś wspólnie, poznamy się bardziej.- zaproponowałam.
Chłopcy spojrzeli na siebie, po czym na nas i Liam odrzekł:
- Ale nie jesteście psychopatkami, które zaczną nas gwałcić i dusić, po czym jak już zginiemy potną nas na kawałeczki i będą przechowywać nasze resztki w słoikach w piwnicy?
Razem z Emily wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Nie, nie jesteśmy psychopatkami- powiedziała już chyba płacząca ze śmiechu Emily.
- Wydaje mi się, że tak właśnie powiedziałaby psychopatka...- odrzekł pod nosem Louis, po czym uciekł od nas. Nie ominę tego, że prawie dwa razy się przewrócił.
Droga do mojego domu nie była taka długa. Mieszkałyśmy z Emily w przytulnym bloku, miałyśmy dwa pokoje, kuchnia, salon i łazienka. Obecnie nie pracuję, ponieważ dostaję kasę od rodziców z Polski. Nie powiem. Trochę tego jest. Emily pracuje jako wolontariuszka w schronisku. W sumie to tylko ja utrzymywałam mieszkanie. No i kasa, którą co miesiąc dostaję od rodziców.
Jechałam razem z Emily do domu, a tuż za nami chłopaki. Wchodziłyśmy właśnie do mieszkania. Niall wpadł jako pierwszy i szukał kuchni. Zdążyłam go wyprzedzić i nie pozwoliłam mu dostać się do pomieszczenia. Ja gotuję. Uwielbiam to robić, chociaż nie robię tego zbyt często. Chłopcy zajęli kanapę, a ja wraz z Emily udałyśmy się do kuchni. Po godzinie wszystko było gotowe. Upiekłyśmy babeczki i zamówiłyśmy pizzę. Rozległ się dzwonek do drzwi. Louis otworzył i zapłacił za pizzę, a ja z Emily przyniosłyśmy nasze "dzieło". Wszyscy usiedliśmy w salonie przy stole. Wyliczyłam dla każdego po jedną babeczkę, ponieważ chciałyśmy szybko się z tym uporać, było już późno i w ogóle.
- Ja rezerwuję ten kawałek!- powiedział Niall.
- Nie, ty zjadłeś już trzy, a każdy jadł po dwa kawałki. Napewno nie ty go zjesz!- odrzekł Liam
mój- Zobaczymy,- powiedział blondyn, wziął do ręki duży kawałek i obliznął dookoła- dalej go chcesz?
Liam spiorunował go wzrokiem, Niall upchnął ostatni fragment pizzy, po czym zabrał się za dumnie wywalczony kawałek. Emily przyniosła w tym czasie nasze babeczki. Zrobiłyśmy siedem porcji; dla mnie, Emily, Harrego, Louisa, Zayna, Liama i Niallera. Blondyn popatrzył na nasze 'dzieła' i wydusił:
- I, że niby tylko siedem?
Kątem oka spojrzałam na jego poważną twarz.
- Ej, stary, nie przejmuj się. Jakbyś zostawił zjem za ciebie.- powiedział Zayn.
Blondyn ani drgnął.
- Jak ci nie starczy mogę dać ci resztkę mojej.- Pasiasty objął ramieniem Nialla, ten od razu się rozpromienił. Wspólnie jedliśmy moje babeczki, kiedy zadzwonił mój telefon i wszyscy usłyszeli dźwięk mojej ukochanej hpiosenki- Bruno Mars "It will rain". Emily zaczęła wydzierać się i śpiewać ją jak opętana, chwilę po niej dołączyli Harry, Zayn, Louis i Liam. Niall śpiewał z zapchanym babeczką dziobem. Odebrałam i przeniosłam się do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku i wsłuchiwałam się w głos rodzicielki, ponieważ to ona do mnie zadzwoniła.

- Mamo, nie, nie zgadzam się.- mówiłam spokojnie.
- Emila, proszę cię, to dla mnie zbyt ważne. Dlaczego nie reagujesz jak twoja siostra i nie zgodzisz się? Masz zawsze problemy...- namawiała mnie dalej.
- Mamo, zrozum, nie chcę wracać do Polski. Teraz tu jest mój dom. Tu są moi przyjaciele, a ty każesz mi wracać do Polski.- protestowałam dalej.
- Ola, nie wiesz jak to dla mnie ważne...
- To dlaczego nie chcesz mi tego powiedzieć?!- krzyczałam do telefonu.
- Ponieważ, razem z twoją siostrą się o tym dowiecie jak przyjdziecie. Ola proszę cię.
- Mamo, błagam nie Ola. Jestem  Alex i mieszkam w Anglii.- próbowałam zmienić temat.
- Nie zmieniaj tematu,- no tak, zna mnie- to ważne, a poza tym, kiedy ostatnio byłaś mnie odwiedzić?
- Okej, dobrze przyjadę. Ale nie na długo. A i powiedz mi tylko gdzie mam się spotkać z Megan?- Megan to moja siostra. Nie dzielimy się wielką miłością, często się kłócimy, ale o tym kiedy indziej.
- I właśnie o to chodzi. Z Meg się umówisz i razem wybierzecie lot. Nie możecie się kłócić w nieskończoność. A tak ps to rozmawiałam już z nią i czeka na znak od ciebie. Muszę kończyć córciu, kocham cię.- powiedziała po czym rozmowa dobiegła końca.
Wstałam z łóżka i udałam się do salonu. Kiedy zobaczyłam jak Harry i Zayn biją się na poduszki momentalnie się uśmiechnęłam. Podeszłam bliżej i kiedy Loczek mnie zobaczył trochę się zarumienił i odłożył poduszkę. Zaśmiałam się tylko.
- Coś ważnego?- zapytała Emily.
- Jadę do Polski.- twarze wszystkich spoczęły na mnie. Nastała cisza.
- Że niby kiedy?! I po co?! I czemu akurat Polska?!- dopytywał się Niall
- Kiedy jeszcze nie wiem, jak najszybciej chyba. Mamie bardzo zależy na moim przyjeździe. Pochodzę z Polski.- odpowiedziałam na każde pytanie po kolei.
- Na długo?- tym razem pytanie wypowiedział Harry.
- Nie wiem. Ja chcę wrócić jak najszybciej, ale to tylko moje zachcianki. O i jadę z Meg.- dodałam.
- Chcesz się z nią spotkać?- zapytała Emily.
- Chyba tak. Kurcze. Ona jest moją siostrą, a nie odzywamw się do siebie od półtora roku. Nic na nas nie działa. Tęsknię za nią i mam w dupie to co było kiedyś.
- A co było kiedyś?- zapytał Zayn.
- Megan podebrała jej chłopaka. W sumie to ci go zabrała.- chłopaki chyba nie czaili o co biega- No bo Alex chodziła kiedyś z takim jednym przez dwa lata i w tym samym czasie przez rok, potajemnie umawiała się z nim jej siostra- Megan.
- No to niezafajnie.- powiedział Lou.
- No nie.- przytaknął Liam.
- Przecież to było chyba kiedyś, a ten chłopak nie doceniał takiego skarbu jak ty oraz stracił najpiękniejszą dziewczynę na świecie.- powiedział Harry. Zarumieniłam się.
- Mam się czuć zazdrosny?!- oburzył się Louis. Tym razem to Loczek się zarumienił, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Postanowiłam wykonać telefon do siostry. Szybko wykręciłam numer i pobiegłam do pokoju.
- Cześć, pamiętasz mnie jeszcze?- powiedziałam i zaśmiałam się.
- Alex, jak miło, że się odzywasz. Mama już do ciebie dzwoniła?- spytała Megan.
- Tak, i mam nadzieję, że my też przestaniemy dalej ciągnąć to co było. Słuchaj, jak będziesz przejeżdżać niedaleko mnie to wpadnij, omówimy podróż.- zaproponowałam, moja siostra od razu odpowiedziała.
- A pozwolisz, że się wproszę, bo robiłam właśnie zakupy i przejeżdżam obok ciebie?
- Jasne, czekam.- po tych słowach udałam się do przyjaciół.
- I jak poszło?- zapytał Harry.
- Będzie tu zaraz.- odpowiedziałam krótko- Była na zakupach w pobliżu i wpadnie. Poznacie ją.
- To miło. A ona wie, że nie jesteś sama? To znaczy, że w domu, że jesteśmy my, no bo jeśli jest fanką, to nie chcemy, żeby zemdlała.- powiedział Louis.
- Tylko błagam, jakby coś to nie wspominajcie o tym kolesiu. Podobno potem się przez niego cięła...
- Okej, no problem.- zasalutował Louis.
Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Podbiegłam i je otworzyłam. W drzwiach stała bardzo znana mi osoba. Przytuliłam moją siostrę i zaprowadziłam ją do salonu.
- To jest Megan, a to są...- nie zdążyłam nic więcej powiedzieć, ponieważ przerwał mi głos Louisa i pisk Meg. No tak One Direction.
- O MÓJ BOŻE, ALEX MA KLONA I NIC NIE MÓWIŁA!
Wszyscy gapili się to na mnie to na moją siostrę. Jest moją bliźniaczką i to dlatego wyglądamy tak samo. To logiczne. Po co robić taki szum wokół tego?
- A więc to jest moja siostra Megan, Meg to jest moją przyjaciółka Emily, Harry, Zayn, Louis, Niall, Liam.- przedstawiłam chłopaków lecz ona gapiła się dalej i nic nie mówiła.
- Boże nie wierzę...  TAK TU STOI ONE DIRECTION, TU WŁAŚNIE U MNIE W DOMU I TY TEŻ TU JESTEŚ I TAK W OGÓLE TO SIĘ Z NIMI ZAPRZYJAŹNIAM I JEŻELI NIC NIE POWIESZ POMYŚLĄ ŻE MAM DZIWNĄ SIOSTRĘ!!!- krzyknęłam do mojej siostry, ta powiedziała 'hej'.
Tym razem Harry podjął się rozmowy:
- Może dasz jej szklankę wody?
- Dobry pomysł, ale już nie mam. Pójdę do najbliższego sklepu. Ktoś coś chce?- zapytałam licząc drobne w moim portfelu.
- Chyba nikt, ale pójdę z tobą.- uśmiechnął się Harry- No wiesz, jest już ciemno i późno...
- Okej miło.- przerwałam mu.
- Ekhem- odchrząknął Lou i zaczął gadać coś pod nosem, po czym wstał i powiedział.
- Harry jak możesz mi to robić?! Myślisz, że ja nie czuję jak mnie zdradzasz?!
Harry się speszył. Założyłam płaszcz i buty, pociągnęłam za rękę bruneta i wyszłam.
Przechodziliśmy między regałami i szukaliśmy wody, kiedy Harry powiedział.
- Masz śliczny uśmiech.
Zaśmiałam się.
- Twój też niczego sobie.- teraz on się śmiał.
Staliśmy przy kasie i już wyciągałam portfel, jednak Harry był szybszy i wyciągnął swoje pieniądze z kieszeni i podał kasjerce.
- Nie myśl, że nie oddam.- powiedziałam.
- To drobiazg przestań i nie wygłupiaj się.- szeroko się uśmiechnął.
- Dziękuje.- odrzekłam i ucałowałam go w policzek.
Przechodziliśmy przez próg sklepu kiedy zobaczyliśmy paparazzi robiących nam zdjęcia. Mam cichą nadzieję, że tego całusa nie uwiecznili. Harry założył kaptur, objął mnie ramieniem i ciągnął przez tłum paparazzi. Nie było łatwo, ale powoli szliśmy (on dalej obejmował mnie ramieniem) za nami wciąż ciągnęli się reporterzy.
- Masz szpilki?- zapytał
- Nie, skejty, a czemu pytasz?- tym razem ja spytałam.
- No to w nogi.
- Nie no wszystko, tylko nie bieganie. Mam strasznie słabą kondycję i będzie wolno i będę marudzić, więc ostrzegam.
- Jak zaczniesz działać mi na nerwy wezmę cię na plecy i pobiegniemy razem.- zaśmiał się Harry.
- Okej, dobra, prowadź.
Harry zaczął biec, co chwila wolałam 'POCZEKAJ', albo 'WOLNIEJ'. Ostrzegałam go. Chyba w końcu puściły mu nerwy, ponieważ ja byłam bardzo wolna i paparazzi wcale nie znikali w otchłani, bo wziął mnie na plecy, a ja tylko rozkoszowałam się odpoczynkiem. Kiedy dobiegliśmy, a raczej Harry dobiegł do mojego bloku, udaliśmy się do mieszkania. Nie przerywając napadu śmiechu wparowaliśmy mieszkania. Wszyscy patrzeli na nas jak na idiotów. Nawet Megan rozmawiała, i zachowywała się normalnie, tylko ja i Harry uwaliliśmy się obok kanapy na podłodze i płakaliśmy ze śmiechu. Wszyscy dalej byli cicho.
- Ona tak zawsze?- zapytał cicho Niall, albo ktoś inny. Nie wiem, nie zajmowałam się innymi. Śmiałam się razem z Harrym. On jest taki uroczy.
- W sumie nigdy jeszcze nie ryczała ze śmiechu.- odpowiedziała mu Emily.
Uniosłam się lekko na łokciach i powiedziałam:
- Jutro pewnie będę w gazecie.- po tych słowach znowu płakałam ze śmiechu.
- Harry może powiesz wszystkim co jest grane?- zaproponował Louis.
- Sklep, paparazzi, ucieczka... z Alex na plecach.- znowu śmialiśmy się jak opętani. Chyba nigdy się tak nie śmiałam. Nasze wspólne śmiechy zostały przerwane, kiedy Louis wziął butelkę wody, która przyniosłam ze sklepu i wylał całość na moją i Harrego twarz.
- Stary, posrało cię, czy coś?!- wykrzyczał Harry.
- No bo jestem zazdrosny.- tłumaczył się pasiasty- A w dodatku od rana nie zjadłem marchewki i mam prawo czuć się jak się czuję!
Tym razem wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Było fajnie. Taka kupa przyjaciół. Może nawet jak rodzina... Bardzo się cieszę, że w końcu mam kogoś z kim jestem po prostu sobą i to nie jest jedna osoba.
- Alex, wszystko w porządku?- zapytał Harry, podnosząc się na łokciach.
- Tak, tylko nie mogę w to wszystko uwierzyć.- obróciłam się do Harrego- To jak sen, który zaraz się skończy. Jakby ktoś tydzień  temu mi powiedział, że będę leżeć tutaj razem z One Direction, wyśmiałabym go. Nie chcę budzić się z tego snu. To takie magiczne...- ciągnęłabym mój 'monolog' dalej, gdyby nie potworny ból w ręce.
- O Boże, ałaaaaaaaaaa! Kto to zrobił?!
Ktoś ugryzł mnie w rękę. Spojrzałam na Nialla.
- To nie ja! Ciebie zostawię na później!- tłumaczył się blondyn.
- Tak bardzo bałaś się, że ktoś cię obudzi, dlatego uświadomiłem cię, że to nie sen.- wyjąkał Tommo.
Chłopak uśmiechnął się. Ja dalej czułam ból po ugryzieniu.
- Tylko błagam bez takich. Już nigdy.- prosiłam.
- Okej przepraszam.- uśmiechnął się Pasiasty.
- Chodź, znajdę ci plaster.- wstał i podał mi rękę Loczuś.
Wspólnie udaliśmy się po plastry. No nie powiem, ale zęby to Lou ma ostre.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam.
Wszystko odbyłoby się szybciej gdyby nie to że pisałam na telefonie i jakoś nie mogłam tego wszystkiego przerzucić na kompa :(
A więc przed feriami poprosiłam koleżankę, że jej prześlę a ona to zgra i oczywiście zapomniałam jak to ja, więc wysłałam jej to w ostatniej chwili jak u mnie była.
I jak przerzuciłam i zobaczyłam jak pomyliłam bohaterki i musiałam to wszystko naprawiać minął kolejny dzień, więc oklaski dla mnie -.-
Nigdy nie będę się tak ociągać no i jeszcze raz przepraszam :p
Mam nadzieję, że zobaczę jakiś komentarz pod tym postem, bo wyświetleń jest dość sporo. Komentujcie =)

środa, 2 stycznia 2013

Rozdział 1

*Alex*
Obudziłam się o pierwszej nad ranem. Byłam bardzo podekscytowana dzisiejszym koncertem, zbierałam kasę od połowy roku. Wyszłam z łóżka i postanowiłam przygotować sobie jakieś ciuchy. Po namyśle zdecydowałam się na  czarne rurki, biały luźny t-shirt oraz biało czarne skejty. Po tym położyłam się do łóżka, włożyłam słuchawki do uszu i powoli zasypiałam słuchając piosenki Little Things.
- Aleeeeeeeex! Ruszaj się!- poczułam jak ktoś szarpie mnie za ramię.- Alex no! Jest jedenasta godzina, a ty cały czas w łóżku! Rusz dupę no!
Otworzyłam oczy i oparłam się na łokciach. Spojrzałam na Emily i powiedziałam:
- Czego się tak śmiejesz, lepiej śniadanie zrób.
- Ja już zjadłam, zrobiłam ci tosty z serem. Lepiej wyłaź, bo się jeszcze spóźnisz na ich koncert. Musimy tam jeszcze dojechać, także rusz swój szanowny tyłek i leć do łazienki.- zaśmiała się Emily.
- Okej, okej już wstaje.
Wywlokłam się z łóżka i udałam się do naszej wspólnej łazienki. wzięłam szybki prysznic, włosy spięłam w wysoki kucyk, założyłam jakieś stare dresy i przechodzoną koszulkę, umalowałam się i udałam się do kuchni. Zabrałam moje tosty i dosiadłam się do mojej przyjaciółki w salonie. Zaczęłam zajadać śniadanie.
- Czyli dzisiaj koncert One Direction. Muszę iść z tobą, wiesz, że za nimi nie szaleję.
- Musisz, jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Traktuję cię jak siostrę. Musisz.- odpowiedziałam między kęsami.
- Okej, dobrze. Pojadę, ale nie będę się ubierać jak ich fanka. Założę pewnie koszulkę The Rolling Stones.
Emily nie przepada za popem, ani za różnymi zespołami tego typu. Nigdy nie założyłaby wysokich butów. Cała ona.
- Okej, znam cię, wiem że byś tak zrobiła.- zaśmiałam się
- To dobrze.- uśmiechnęła się, po czym mnie przytuliłam.- Ja idę się przyszykować, ty też lepiej idź.
- Jasne już idę.- dodałam i razem udałyśmy się do naszych pokoi. Po pewnym czasie byłam już umalowana, przebrana i uczesana. Sprawdziłam godzinę- 15.30. O osiemnastej miał zacząć się koncert, po którym miało odbyć się podpisywanie autografów. Poszłam wołać Emily. Zapukałam do jej drzwi. Po krótkim ''proszę'' weszłam.
- Em, jest wpół do czwartej, powinnyśmy się już zbierać. Chodź.
- Okej już idę.- poprawiła jeszcze raz włosy i razem udałyśmy się ubierać płaszcze. Jak na jesień było nawet ciepło. Zabrałam kluczyki do samochodu, Emily zamknęła dom i wspólnie udałyśmy się do pojazdu. Po drodze wstąpiłyśmy do Nando's. Zjadłyśmy coś, po czym udałyśmy się na shakea. Była już godzina 17.30, więc powoli jechałyśmy do miejsca koncertu. Znalazłyśmy się tam po dziecięciu minutach. Teraz tylko wejść. Bilety kupiłam już w przedsprzedaży na pierwszy rząd. Miejsca tuż przy scenie- marzenie każdej Directionerki.
- Dziękuję- powiedziałam na tyle głośno, aby Emi mnie usłyszała.
- Za co?- spytała.
- Za to, że tu ze mną jesteś.- przekrzykiwałyśmy piszczące Directionerki.

*Emily*
Nie byłam zbyt chętna, na koncert One Direction, ale Alex jest jak siostra, a czego się nie robi dla swojej ukochanej siostry? Dochodziła szósta. Zastanawiałam się właśnie kiedy chłopaki zaczną śpiewać, ale moje namysły przerwał straszny głośny pisk wielu, wielu nastolatek. Spojrzałam na scenę, gdzie jeden po drugim pojawiał się któryś z chłopaków. Szturchnęłam Alex w ramię. Chyba tylko my nie wrzeszczałyśmy jak opętane. Zatkałam uszy, co za wiele nie pomogło. Głowa zaczęła mnie napieprzać od tych wrzasków.

*Alex*
Byłam wniebowzięta. Pomimo tych wszystkich pisków, było zajebiście. Tylko ja i Em nie wrzeszczałyśmy chyba.
- Em, jak ci się podoba początek?- wydarłam się
Ona tylko pokazała kciuk w górę, więc stwierdziłam, że zapowiada się cudowny wieczór. Razem z Emily słuchałyśmy jak chłopaki śpiewają. Marzyłam o takim koncercie.
Jakieś półtorej godziny później chłopcy zaśpiewali ostatnie piosenki u udali się na podpisywanie autografów. Z Emily udałyśmy się tam.
- Ej, zgadnij co zauważyłam?- zapytała Emily.
Popatrzyłam na nią z miną wtf i oczekiwałam wyjaśnień.
- No nie mów, że nie wiesz?- spytała- Ty na serio?
- No o co ci biega?
- No o to, że ten w loczkach, chyba Harry cały czas się na ciebie gapił.- powiedziała w końcu.
- Jaja sobie chyba robisz. Po co akurat na mnie?- zapytałam
- Wiesz, jesteś ładna, nawet bardzo. Może mu się spodobałaś?- odrzekła Emily.
- Haha, dobra koniec tematu. Daj spokój. Musi się przecież gdzieś lampić.- zakończyłam na temat Harrego, na co Emily tylko zareagowała śmiechem.
Dochodziłyśmy właśnie do kolejki po autografy, i chyba z czterdzieści dziewczyn było przed nami. Grzecznie ustawiłyśmy się i powoli szłyśmy w stronę chłopców. Byłam już naprzeciwko Zayna i właśnie podpisał mi ich zdjęcie, przesunęłam się do Liama, który zrobił tak samo jak mulat. Podeszłam do Harrego na co ten podpisał mi zdjęcie spojrzał się na mnie i zawołał jednego z ochroniarzy. Ochroniarz podszedł do mnie złapał mnie za rękę i pociągnął za barierki do chłopaków. W tłumie zgubiłam Emily. Rozglądałam się by ją odnaleźć.
- Poczekaj tutaj, aż skończą podpisywanie.-odrzekł jeden z ochroniarzy z grubym męskim głosem.
Stałam za ich wielkim plakatem przerażona. Wszędzie ochroniarze. Podszedł do mnie kolejny zawiesił na mojej ręce przepustkę za kulisy. Pośpiesznie wyciągnęłam telefon i zaczęłam szukać numeru mojej przyjaciółki. Zadzwoniłam pierwszy raz- poczta, zadzwoniłam drugi, trzeci raz i też poczta. Przeklnęłam pod nosem. Podbiegłam do jednego z ochroniarzy i powiedziałam.
- Przepraszam, ale jeden z ochroniarzy przyprowadził mnie tutaj, a ja czekałam na podpisy razem z moją przyjaciółką. Nie wiem gdzie ona jest, ponieważ ochroniarz przyprowadził tylko mnie.-spojrzał na mnie kątem oka.
- Masz jakieś zdjęcie swojej przyjaciółki?- zapytał ochroniarz.
- Tak, już pokazuję.
Wyciągnęłam pośpiesznie telefon, w którym miałam nasze wspólne zdjęcie. Pokazałam ochroniarzowi, ten zabrał mój telefon i poszedł szukać dziewczyny.
- Jakby dzwoniła to mogę odebrać?- zapytał
- Tak, jasne.- dodałam, po czym znowu siedziałam samotnie.
Powoli było coraz ciszej. O wiele mniej pisków i szeptów. Nagle usłyszałam z mikrofonu
- Dziękujemy wszystkim za przybycie i żegnamy.- to był Harry.
Następnie zobaczyłam jak każdy z chłopaków wychodzi zza barierek. Podeszli do mnie. Wstałam.
- Cześć- powiedziałam
- Cześć.- odpowiedział Harry

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć, sorry na serio, że przez tak długi czas nic nie dodawałam, ale mam grypę i muszę dosłownie pytać się czy mogę do łazienki wyjść xD Nie wspominając już o wyjściu z łóżka. Mam nadzieję, że się podoba ;P Podajcie swoje twittery to będę was informować o nowych rozdziałach^^ Komentujcie *.*